Blog jest babski i czasami ma mało wspólnego z telemetrią, dmuchanymi dyfuzorami i tak dalej. Dlatego też na początku Baba w bolidzie pozwoli sobie na dwie mało profesjonalne dygresje. Po pierwsze bolid Seby Vettela jest PIĘKNY. To najcudowniejsze auto, jakie Baba miała okazję oglądać. Chyba się zakochała... po drugie, pan, którego nazwisko się nie odmienia jest absolutnie przystojny ;) W tym roku to własnie Jean-Eric Vergne poprowadził RB7.
www.redbull.pl
www.redbull.pl
Jednak Jean-Eric nie był jedyną gwiazdą F1, która zaszczyciła Warszawę swoją obecnoscią. Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, kim jestMika Häkkinen, jednak dla porządku zaznaczmy, że Fin był aż dwa razy mistrzem F1 w sezonach 1998 i 1999.
static2.flaker.p
Hakkinen stanął do wyscigu z Kubą Giermaziakiem. Zwyciężył Mika. Poza gwiazdami organizatorzy przygotowali wiele innych atrakcji. Były między innymi pokazy driftu, motocykle, a nawet miasteczko motoryzacyjne dla najmłodszych. Jednym słowem- działo się :)
Powiedzcie Babie, że to nie prawda, bo tego wszystkiego naprawdę już za wiele. Kubica wystartował w kolejnym rajdzie i... no i... miał wypadek na odcinku testowym. Jego auto najechało na oponę wyznaczającą tor jazdy, Robert stracił panowanie nad kierownicą i wylądował w rowie. Na szczęscie ani jemu, ani pilotowi nic się nie stało. Tylko... eh... Baba chciała cos napisać, ale tak sobie pomyslała, że więcej komentować nie będzie, bo zacznie płakać, albo wydarzy się cos równie okropnego. Dziękuję za uwagę ;/
Baba była zdecydowana nie pisać o aferze w McLarenie, a to dlatego, że nie bardzo lubi komentować facetów, którzy zachowują się jak małe dzieci. Z drugiej jednak strony, groźba całkowitego braku takich zdjęć:
static.guim.co.uk
i.dailymail.co.uk
spowodowała, że zachowaniem Lewisa Hamiltona trzeba się "zająć". Nie bądźmy naiwni- nie od dzisiaj wiadomo, że przyjaźń pomiędzy zawodnikami jednego zespołu F1 jest mało możliwa. Rywalizację nakręcają nie tylko oni sami- jest też na przykład zespół, który czasami wyraźnie stawia na jednego z zawodników. Nikogo chyba to nie dziwi. Formuła Jeden to także wielkie pieniądze. Trudno, żeby je pakować w mniej rentownego zawodnika. Mark Webber i jego słynny rzut szklanką na konferencji prasowej czy polecenia zespołowe Ferrari, które nawet ostatnio na Monzy wspominał pan Andrzej, są dowodami, że czasem na torze panuje zupełnie zimna kalkulacja. Nie wszyscy są jednak tak spokojni, jak Felipe Massa, który zapewniał, że w zespole panuje znakomita atmosfera. Jeszcze chwila, a Baby stwierdziłby, że Fernando naprawdę był "faster than him". Jednak Lewis Hamilton to chyba "typ niepokorny"- nikt nie wie, co w nim tkwi. Jego, wydawałoby się, najlepszy kumpel Jens, chyba też nie...
i.dailymail.co.uk
Jedno jest pewne. Po kwalifikacjach na SPA Hamilton zamiescił na swoim Twitterze "ciekawy" wpis:
Cholera jasna! Jenson ma nowe tylne skrzydło, a ja stare! Tylko na prostej traciłem do niego 0,4 sekundy. Z takim tempem powinien był wygrać naprawdę łatwo.
Ale to jeszcze nic. Co prawda wpis o tylnym skrzydle szybko zniknął, ale w niedziele pojawił się nowy. Hamilton postawił wszystko na jedną kartę. Cały swiat mógł ujrzeć zapis telemetryczny bolidu Jensa. Czym jest telemetria? Na to pytanie odpowie nam prawdziwy ekspert ;)
Jaki jest logiczny wniosek z wypowiedzi Roberta? A no taki, że Lewis nie powinien był nawet mysleć o wstawianiu na Twittera takich rzeczy. Wpis wprawdzie znowu zniknął z profilu Brytyjczyka, który usunął go na prosbę samego Martina Witmarsha- szefa McLarena, ale Baba jest pewna, że inżynierowie innych stajni dowiedzieli się paru cennych rzeczy.
topsportracing.com
Lewis przeprosił za swoje nierozważne zachowanie, a jego partner z zespołu nie był zbyt skory do komentowania sytuacji. Pytany przez dziennikarzy odpowiedział tylko, że jest bardzo rozczarowany, ponieważ cały zespół ciężko pracuje nad ulepszeniem bolidu i logicznym jest, że takie informacje powinny pozostać tajne. Po chwili jednak dodał, jakby się tłumacząc z rzekomej nieuczciwej przewagi, jaką uzyskał dzięki wymianie skrzydła, że sytuacja Lewisa wcale taka tragiczna nie była. Mógł przecież łatwo odzyskać stratę dzięki wiekszej sile docisku, jaką dysponował jego bolid.
Atmosferę dodatkowo podgrzewa fakt, że Hamilton własnie negocjuje swój kontrakt z McLarenem, a w kuluarach mówi się, że Brytyjczyka chętnie przygarnęłyby takie zespoły jak Mercedes czy Ferrari. Jednak Witmarsh nie jest skory do oddania swojego ulubionego zawodnika. Pytany o ewentualny transfer Hamiltona odpowiada dobitnie:
Chcemy zatrzymać Lewisa, jeśli chce zostać
W sumie, z jednej strony Baba mu się nie dziwi. Hamilton to prawdziwy talent. Jednak ten talent ma jedną wadę- niewyparzony język, co może bardzo utrudniać przyszłą współracę z Jensonem Buttonem. Kiedy on i Hamilton zaczynali razem jeździć, wspomniany przez Babę wczesniej Witmarsh wyraził nadzieję, że Jens i Ham wiele się od siebie nauczą. Na niedawnej konferencji prasowej słowa szefa McLarena odgrzebał jakis dziennikarz. Jak Hamilton je skomentował? Babę zaskoczyła ogromna dawka słodyczy skierowana w stronę Fernando Alonso.
Nie wiem dlaczego Martin tak powiedział, bo nie nauczyłem się niczego od Jensona. Wiele nauczyłem się w 2007 roku od Fernando Alonso, ale nie od Jensona.
No cóż... Jenson napewno się bardzo ucieszył. Czy to oznacza, że mistrzowie skoczą sobie do gardeł? miejmy nadzieję, że nie. Bo chodź Babie wspaniale ogladało by się ich potyczki na torze, to jednak żal byłoby Buttmiltona...
Tyle się działo, że trudno to wszystko ogarnąć. Monza, zgodnie z życzeniem Baby, przysporzyła jej wiele niespodzianek. Ale zacznijmy od czegos, od czego definitywnie zaczynać się nie powinno. Po pierwsze fantastycznie jadący w końcówce Perez co chwila zmieniał narodowsć. Dla Pana Andzrzeja przez dłuższy moment był Hiszpanem. Baba podjęła refleksję, że po primo musi się podszkolić z geografi, secundo dziwi się, że Borowczyk nie dodał przymiotnika sympatyczny do nowej narodowosci Czeko. Do zmiennej narodowosci Meksykanina można dodać jeszcze cos. Felipe Massa- w dzisiejszej notce aż nie wypada Babie nazwać go Babym- na Monzy radził sobie doskonale. W efekcie Massa zajechał na metę na czwartej pozycji. Chwała mu za to. Miejmy nadzieję, że szefowie Ferrari to docenią.
A tym, od czego zaczynać się powinno jest chyba okropny pech Buttona, Vettela i Webbera. Cała trójka odpadła z wyscigu przez problemy z samochodem. Zanim jednak Vettel zmuszony był zatrzymać swoj bolid po dramatycznym wezwaniu radiowym swojego teamu ostro dał się we znaki Fernando Alonso. Tak bardzo usiłował go wyprzedzić, że skończył na poboczu, wczesniej zaliczając karę przejazdu przez aleję serwisową. I tu własnie rodzi się pytanie. Baba nie przepada za Sebą, ale widać było, że sędziowe, którzy rozpatrywali incydent z Alo też za Sebastianem nie przepadają. Dokładnie w zeszłym roku Alonso postapił tak samo, jak sebastian z nim, a kary nie dostał... No, ale jest jak jest. Alonso zyskał kilka pozycji i był trzeci.
Największej sensacji nie wzbudził jednak awans Alo o 7 miejsc, ale wysmienita wręcz jazda Sergio Pereza. Mniej więcej od połowy wyscigu jechał jak natchniony. Gdyby bawić się w "ciekawsze" porównania to możnaby napisać, że jechał jak Kimi w czasach swojej najlepszej formy. W tym momencie dochodzimy do tematu Kimasa... niby dobrze, ale naprawdę nie jest różowo. Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej cieszy, ale jakos nie można oprzeć się wrażeniu, że Kimi troszkę zawodzi. Baba nie twierdzi, że jest katastrofalnie, ale po bliższym zapoznaniu się z jazdą Raikkonena można chcieć widzieć go na podium. I to na najwyższym stopniu. A tu co? NIC. Dlaczego? Czy chodzi o samochód? W każdym wzscigu Finowi brakuje kilku okążeń, żeby dogonić i wyprzedzić rywali. No cóż... może Icemenowi ciężko się rozgrzać?
Posród tych wszystkich babskich wątpliwosci jedno jest pewne- jak smierć i podatki. Tabela to rzecz jak najpewniejsza. No i może jeszcze to, że Andrzej Borowczyk zaskoczy nas nie raz swoją inwencją. Na Monzy można było uslyszeć między innymi, że Rosberg skończył w malinach. Chociaż czy kogos to jeszcze dziwi? Przecież pan Andrzej lubi porównania z kręgu flory i fauny. Pamiętacie tekst o witaniu się z gąską? ;)
To chyba największy z tak zwanych, babowych Kubica Alert. Już jutro Kubica wystartuje w piemonckim Ronde Gomitolo di Lana. Partnerował mu będzie włoski pilot- Giuliano Manfredi. Rajd bedzie trwał dwa dni.
Co to oznacza dla przyszłości Roberta w sportach motorowych? Zdobywanie kolejnych nagród w rajdach i oszałamiającą karierę na tym polu, a może fotel Ferrari? Tego nie wiadomo. Naprawdę wytrwali kibice Bobbiego życzą mu chyba tego drugiego, ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Co na to sam zainteresowany? Kubica udzielił wywiadu dla włoskiej telewizji, w którym podkreślił, że jest bardzo zadowolony, że wreszcie może znów się ścigać i enigmatycznie dodał, że w najbliższych dniach zadecyduje o swojej przyszłości...
Cholerka jasna, dzisiejsze kwalifikacje to wielka niespodzianka dla Baby. Pomijając Lewisa Hamiltona, o którym wiadomo było, że będzie walczył o punkty to Jens i Felipe, a zwłaszcza ten ostatni na Monzy był dziś jak feniks odradzający się z popiołów. Babie 3 miejsce Massy rekompensuje nawet 11 miejsce Marka Webbera. Baba w bolidzie ma nadzieję, że Monza przyniesie jej wiele niespodzianek... No i ... Felipe powodzenia ;)
To się nazywa wielkie wejście. Po pięciu tygodniach oczekiwań, tęsknoty, morzach wylanych łez... tutaj nagle... wielkie bum! Wielkie startowe bum! Formułowcy dostarczyli swoim fanom wielu atrakcji. Chociaż Baba nie jest pewna, czy atrakcja to odpowiednio słowo. Fernando, Romain, Lewis i Sergio chyba nie czuli się jak w wesołym miasteczku. Baba zastanawia się co pomyślał Nando, kiedy jechał sobie "spokojnie", a tu nagle dosłownie centymetry od jego głowy przeleciał bolid Romaina. I to wszystko prawie na starcie. Ale wiecie co? Baba nie musi się dłużej zastanawiać, co myślał Fer. Z pomocą przyszedł jej sam Alonso udzielając wywiadu po wyścigu.
"Miałem szczęście, bo za pięć dni na Monzy mogę
znów zasiąść w samochodzie. Mogłem
doznać kontuzji dłoni czy nawet głowy, bo samochód Grosjeana przeleciał
tuż nad moim kokpitem. Oczywiście szkoda straconych punktów, zwłaszcza
że podium było w zasięgu, ale przede wszystkim cieszę się, że nic mi się
nie stało."
Baba musi przyznać, że troszeczkę się martwiła, kiedy po wypadku medyk usiłował nawiązać kontakt z kierowcą, a ten nie wychodził z kokpitu.
"Bolały mnie plecy. Jednak
samochód zaczął się palić i musiałem wyskoczyć, bo z powodu dymu nie
mogłem oddychać."
Na szczęście wszystko skończyło się w miarę dobrze, Nando wprawdzie nie ukończył wyścigu, ale na Monzy wystąpi już w kombinezonie Ferrari. Niestety Romain nie będzie miał tyle szczęścia. FIA wykluczylo go ze startu we w Włoszech. Na usprawiedliwienie Romaina, do którego Baba czuje dużą sympatię, trzeba dodać, że Francuz przeprosił za spowodowanie incydentu.
"Kiedy twoje życie kręci się tylko wokół wyścigów,
zakaz startu jest chyba jedną z najgorszych rzeczy, która może cię
spotkać. Respektuję jednak werdykt
sędziów. Chciałbym przeprosić zamieszanych w ten incydent kierowców oraz
ich kibiców. Mogę tylko powiedzieć, że dzisiejsze wydarzenia to część
procesu, dzięki któremu stanę się lepszym kierowcą."
Tak czy siak za kierownicą Lotusa na Monzy zasiądzie Belg- Jerome D'ambrosio. Powiedzmy cześc nowemu reprezentantowi Lotusa ;)
www.motorsport.co.uk/
Pozostając w temacie kar. Dzisiejszy wyścig obfitował w incydenty. Nikogo chyba nie zdziwi, że autorem pierwszego z nich był Pastor Maldonado. Wenezuelczyka cofnięto o 10 pozycji w skutek jego startu przed czasem i na szczęście nieudanemu staranowaniu Timo Glocka. Jednak nie tylko Pastor broił dziś na torze. Michael bardzo nieelegancko zjechał do alei serwisowej prawie doprowadzając do kolizji z Sebastianem Vettelem. Mark Webber miał podobne "zdarzenie".
Zaraz zaraz... Baba o wszystkich wspomniała, jednak nie było ani słowa o niewątpliwych gwiazdach SPA. Jenson Button startował z pole position i na metę dojechał pierwszy. Po nieudanym występie w kwalifikacjach podniósł się Sebastian Vettel i po kilku brawurowych manewrach wyprzedzania ukończył wyścig na 2 miejscu, zyskując tym samym drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety, mimo całego uznania dla dzisiejszej jazdy Baby pozycja Seby nie cieszy. Dlaczego? A no zerknijmy na klasyfikację.