Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eric Boullier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eric Boullier. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 listopada 2013

LOTUS WHY?!

Pinilla

Baba w Bolidzie wiedziała, że tak będzie, ale potwierdzenie Pastora Maldonado w Lotusie to jednak nadal tragedia. Książę Wenezueli pewnie mniema, że wzięli go, bo ma wielki talent. Cóż... przecież te pieniądze, które przyniesie Pastor nie wystarczą nawet na koszty napraw i kar, które Lotus przez niego zarobi. UGH, a Baba już widziała siebie kibicującą duetowi Grohul... LOTUS...WHY?! Tak, Baba wie... for money. 

google.com

piątek, 1 listopada 2013

Kimi Raikkonen - diva is here!




Albo raczej - diva isn't here! Baba już wyjaśnia. Kimi nie zjawił się na wydarzeniu medialnym w Abu Zabi. W padoku krążą plotki, że Fin dopiero po długich namowach Lotusa wreszcie zgodził się przybyć na tor. Ponoć niedawno wsiadł w samolot i dopiero na Yas Marinę zmierza. Pełno w notce Baby tych przypuszczeń, ale jak jest – tego nam przecież Eric Boullier i Gerard Lopez nie powiedzą. Kimi też nie, więc zostaje snucie domysłów. Całą sprawę opisał Autosport, który uchodzi za rzetelne i wiarygodne źródło. To właśnie na nim Baba opiera swoje informacje. 

Jedną z wielkich niewiadomych jest gaża fińskiego kierowcy – prawdopodobnie dostaje on premie za zdobyte punkty. Przypomnijmy, że jego rezultat to na razie 183 punkty i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców. Również nieoficjalnie i bardzo zakulisowo mówi się, że premia za punkt to 25 tysięcy. Pozostając w klimacie finansów. Według Business Book GP 2012 kierowca (wtedy jeszcze numer 1) Lotusa w sezonie 2012 zarobił 5 milionów euro. Dla porównania – Romain Grosjean tylko 1 milion.

Kwestia finansów pozostaje dosyć drażliwa, jeżeli chodzi o kontakty na linii Raikkonen-team. Jeszcze przed potwierdzeniem informacji o przejściu Kimiego do Ferrari, Fin wyraził się dosyć enigmatycznie o powodach, dla których nie przedłużył jeszcze kontraktu.

Lotus Facebook

„Oni wiedzą dlaczego (...)”. Znowu chodziło o pieniądze. Raikkonen był wzburzony tym, że od początku sezonu jego pracodawca nie uregulował należnej mu kwoty. Gerard Lopez tłumaczył się, że umowa Fina przewiduje wypłatę na koniec sezonu. Widać tłumaczenia Lopeza nie poskutkowały...

www1.skysports.com

 Kiedy w tym sezonie gruchnęła długo oczekiwana wiadomość o transferze Raikkonena do Ferrari (co sam zainteresowany określił mianem decyzji, która niektórym może się wydawać szalona i idiotyczna) Lotus poczuł się delikatnie mówiąc „oszukany' (pamiętacie słynne zamieszczone przez nich króliczki?) 

Lotus Facebook
i przestał stawiać wszystkie kasztany i orzechy, jak to mawia Andrzej Borowczyk, na skandynawskiego kierowcę. I nagle, dziwnym trafem to bolid Romaina Grosjeana stał się bardziej konkurencyjny. Do tego dochodzi słynna już rozmowa Alana Premanea przez team radio (tutaj znajdziecie audio z tej rozmowy), kiedy Permane kazał Kimiemu „zjechać z tej pier... drogi' na co Kimi odparł 'nie krzycz kur... na mnie' i wyjaśnił, że puści swojego kolegę z teamu, ale jeszcze nie teraz.


Po tej kłótni rozgorzała afera. Kimi zaczął narzekać na złe traktowanie, Boullier zabrał głos i przepraszał, a Premane ponoć dostawał nawet groźby śmierci. Czy cała ta afera była konieczna? Z jednej strony Permane był po prostu chamski dla Raikkonena, ale trzeba pamiętać, że Kimi z najbardziej parlamentarnego słownictwa i miłego traktowania ludzi też nie słynie. Tylko, że Kimiemu – kierowcy bardzo utalentowanemu i w pewien sposób (przynajmniej dla niektórych) bardzo zabawnemu uchodzi to płazem. No bo przecież taki jest Kimi, olewa wszystkich, jest bezkompromisowy i po prostu robi swoje. Wszystko pięknie i ładnie, owszem Raikkonen jest dużą osobowością, można by powiedzieć, w starym, wyścigowym stylu, ale Babie jakoś ta osobowość nie do końca pasuje. Koniec z końcem – przecież nie musi, ale słuchanie o tym, jaki to Lotus jest okropny dla Fina jest już trochę nudne. Na facebookowym profilu Lotusa spłynęła na nich tak duża fala nienawiści, a wręcz hejterstwa, że aż odechciewa się tam zaglądać. Chłopaki z Lotusa robią naprawdę dobrą robotę. Mimo tego, co się wszystkim wydaje – Raikkonen nie jest doskonałą osobą do tego, by budować na nim dobry wizerunek marki. Owszem, ma miliony fanów na całym świecie i to on przyciągnął tych ludzi do ekipy z Enstone, ale z drugiej strony potrafi być skrajnie nieprzyjemny dla mediów. PRowcy odwalili naprawdę kawał solidnej roboty. Do każdego wydarzenia, każdej wpadki Raikkonena (jego fani raczej nie będą postrzegać niektórych zachowań jako wpadki – Baba dobrze to wie i nie zamierza nikogo przekonywać – w końcu każdy ma własne sympatie :) potrafili dobudować fajną, medialną otoczkę. Przypomnijmy sobie chociażby koszulki z cytatami Fina, czy zabawną akcję 'Where is Roscoe?'.

Lotus Facebook

Lotus Facebook


Baba w Bolidzie chce po prostu powiedzieć, że wylewanie wiadra pomyj na głowę ekipie Lotusa to gruba przesada. F1 to sport z dużą dawką adrenaliny. Alan Permane liczył na dobry wynik Grosjeana i Raikkonena, a Raikkonen zamiast przynajmniej nie przeszkadzać Francuzowi jeszcze wywozi go poza tor.

Każdy kto czasem zagląda na BWB wie, że nie jest ona za żadną formą sztucznego ustalania kolejności na torze, ale trzeba być też rozsądnym. Gdyby obaj się rozbili punkty przeszłyby Lotusowi koło nosa. Punkty, które są teraz tak ważne, zwłaszcza, że w klasyfikacji konstruktorów jest bardzo ciasno (przypomnijmy: kolejno Mercedes 313, Ferrari 309, Lotus 285). Niektórzy twierdzą, że wdając się w konflikt ze swoim kierowcą Lotus dużo traci właśnie w walce o miejsce w klasyfikacji konstruktorów. To prawda. Niezdrowa atmosfera w teamie (obojętnie przez kogo wywołana) potrafi pokrzyżować nawet najlepsze strategie. Nikogo jednak nie powinien dziwić fakt, że stajnia chce postawić na tego kierowcę, który z nimi zostaje. Również biorąc pod uwagę ich problemy finansowe – wydawanie pieniędzy na premię punktową dla Raikkonena też nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Chociaż więcej punktów zdobytych przez francusko-fiński duet oznacza więcej punktów dla teamu. I tak koło się zamyka.  
Baba jednak sympatii do Lotusa nie straci. Za Romka, za genialny dział PR, za młodego, a jednocześnie wyważonego Boulliera. Nawet malowanie bolidu mają fajne ;)

Najzabawniejsze jest to, że Kimi Raikkonen to naprawdę dobrym kierowcą, a Lotus zapowiada się na naprawdę bardzo konkurencyjny team (już by taki był, gdyby nie kiepskie zarządzanie – Gerardowi Lopezowi należałoby chyba poświecić osobną notkę...), a jednak coś w tym połączeniu nie zadziałało. A mogło być tak pięknie... a teraz? Zamiast mistrzowskiego Lotusa i Fina z tytułem MŚ 2013 mamy rysujące się na horyzoncie napięcia w Ferrari i nie daj Boże – Pastora Maldonado w kokpicie Lotusa... Hymm... God save the Lotus!

Lotus Facebook

Notce należy się mała aktualizacja. Kimi do Abu Zabi przybył. I na spotkanie z mediami też się wybrał. Baba nie jest pewna Lotus jest z tego zadowolony. Zazwyczaj mało rozgadany, dzisiaj Raikkonen ‘dzielił się ze wszystkimi swoim bólem’. Jego wypowiedzi świadczą o tym, że w kontaktach z teamem już ‘nie jest cos na rzeczy’, a dzieje się bardzo niedobrze. Stawia się pod znakiem zapytania występ Fina w USA i Brazylii.

Jak bardzo prawdopodobne było, że nie pojedziesz w Abu Zabi?
 Aaa, byłem trochę, może, to znaczy mam na myśli... Przyjechałem tu tylko dlatego, że  mam nadzieję na znalezienie porozumienia w sprawie konkretnych problemów, jakie mamy oraz w nadziei, że możemy dokończyć ten sezon.

Myślisz nad tym, żeby zrezygnować z kolejnych wyścigów?
Z pewnością. Ściganie się i jazda dają mi radość, ale to także okrutny biznes i czasami jeśli pewnych kwestii nie rozwiązuje się tak, jak powinno, koniec z końcem lądujemy w takich niefortunnych sytuacjach. 

Czy chodzi tylko o rozmowę przez radio podczas Grand Prix Indii?
Nie. To nie powinno było się zdarzyć, ale się zdarzyło lecz to nie jest prawdziwy problem. Chodzi o te inne rzeczy. Wszystko się skumulowało i... niełatwo się o tym rozmawia.

Czemu emocje wymknęły się spod kontroli?
Nie wiem. Dla mnie było tak samo, jak w każdym innym wyścigu. Walczyłem jak z każdym innym, ale mówią, że trzeba było inaczej... Inna sytuacja.

Czy nie uważasz, że zasługujesz na więcej za to, co zrobiłeś przez te dwa lata, a teraz, tylko dlatego że przechodzisz do Ferrari, coś się zepsuło?
Cóż... Znowu…każdy ma swój punkt widzenia. Czasami nie jest to bardzo miłe, gdy słyszysz, że nie jesteś graczem zespołowym, że nie działasz w interesie teamu. To stawia cię w złej sytuacji, ale tak bywa i mam nadzieję, że znajdziemy porozumienie, sposób, w jaki powinniśmy się uporać z sytuacją, naprawić problemy i spróbować dokończyć sezon tak dobrze, jak się da.


Czy to nie zbyt radykalny plan - rezygnacja ze ścigania?
Wszyscy chcemy mieć radość z jazdy i spisać się dobrze, ale nieszczęśliwie zdarzają się problemy...

Ci, którzy widzieli ta wymianę zdań twierdzą, że znienawidzony przez fanów Permane zmusił zawodnika do udania się na briefing. Całą sytuację obserwował Gerard Lopez.  Ten pan zasługuje, tak jak już BWB wspomniała na osobną notkę. Niestety zarządzanie teamem nie idzie mu zbyt dobrze. Niestety Raikkonen według Baby też daje plamę. Zawsze traktuje dziennikarzy jak kategorie podludzi (Baba nie mówi tu o złośliwych papparazzi, którzy dręczą kierowców, ale o normalnych ludziach wykonujących uczciwie swoją pracę), a kiedy trzeba się wyżalić na paskudnego Lotusa nagle język mu się rozwiązuje. Baba rozumie, Lotus nie wywiązuje się z umowy, nie robi tego od dawna.  Ale są inne sposoby niż odgrażanie się w mediach. BWB ma nadzieję, że Kimi jak mówi tak zrobi. Inaczej będzie to cholernie niekonsekwentne, bo mówiąc wprost – Kimi to Kimi – on się nie pieprzy. Niech więc albo nie marudzi albo odejdzie już teraz.


WTF1 - The Alternative F1 Blog


niedziela, 6 października 2013

Koreą rządził Lotus

F1 Around The World Facebook
A przynajmniej dzisiaj rządził. Romain Grosjean, nazywany wdzięcznie przez komentatorów Romanem i Kimi Raikkonen zajęli kolejno trzecie i drugie miejsce.
Dzielił i rządził, a raczej próbował to robić inżynier wyścigowy Francuza - Ayao Komatsu i Éric Boullier. Baba była zdziwiona nagłym zainteresowaniem okazywanym przez nich Grosjeanowi. No dobra, może nie była zdziwiona, a raczej rozbawiona całą sytuacją, bo po ogłoszeniu przyszłorocznego transferu Raikkonena do Ferrari stało się jasne, że Lotus będzie inwestował w tego kierowcę, który z nimi zostaje. Sam Boullier powiedział przecież -Jego [Raikkonena] odejście sprawi, że przed Romainem pojawi się doskonała okazja, aby wszystkim coś udowodnić. W ostatnich wyścigach wykonał dobrą pracę, nie mamy co narzekać. Teraz musi to wszystko powtórzyć.- Zdaje się, że Romain całkiem dobrze radzi sobie z udowadnianiem swojej wartości. Chociaż czy na tyle dobrze, żeby wymagające szefostwo Lotus-Renault było zadowolone? 

Nad tym można troszkę pogdybać. Bo z jednej strony Romain dostawał przez radio komunikaty brzmiące ni mniej ni więcej tylko „jesteś szybszy niż Kimi, masz się z nim ścigać”, na które notabene odpowiedział przeciągłym „nieeeee, nie mogę!”. Z drugiej strony, jeżeli wierzyć słowom szefa Lotusa Grosjean dosłownie błagał o to, żeby Raikkonenowi, który wyprzedził go na skutek błędu Francuza, wydano polecenie zespołowe nakazujące przepuścić kolegę z teamu. Wielce zastanawiający był też komunikat, który Romain usłyszał na okrążeniu zjazdowym - „pogadamy o tym później, a na podium chcemy widzieć wielki pier*** uśmiech, wielki uśmiech na podium”. No i uśmiech był.

Lotus F1 Team Facebook Fanpage
 Podczas gdy Grosjean robił dobrą minę do złej gry, jego zespołowy kolega znowu zachowywał się jak obrażona panienka. Dobra, ok – Baba wie, że Lotus mu nie płaci, szczuje na niego Grosjeana, ale wyjście z bolidu z miną pod tytułem „kombinezon uwiera mnie w tyłek” i obcesowe ominięcie kolegów, którzy będą stali na podium nie jest miłe. Baba już chyba wie, dlaczego Fin i Sebastian Vettel tak dobrze się dogadują. Obaj są utalentowani (chociaż dla Baby Raikkonen bardziej niż Vettel) i aroganccy. Z jednej strony niby dlaczego mieliby zawiązywać dobre kontakty z innymi kierowcami – przecież to tylko praca, ale z drugiej strony sportowe zachowanie wymaga czegoś więcej niż ominięcie kumpli z toru. I znowu wraca faza hate w tym 'love-hate relationship' Baby i Raikkonena...

Mimo całych, nazwijmy to niedogodności na podium, GP Korei było naprawdę pasjonujące. No może oprócz doskonałego startu Sebastiana Vettela, który do swoich sukcesów dopisał wygraną na koreańskim torze przy starcie z pole position, czego nie zrobił nikt przed nim. Na dalszych miejscach działy się fascynujące rzeczy. Już na starcie popisał się wspominany wyżej duet Lotusa, Esteban Guttierez jeżdżący w barwach Saubera i Nico Hulkenberg, który wyrasta na kolejnego Baby ulubieńca. W kwalifikacjach Hulk był ósmy, a ostatecznie wylądował na czwartym miejscu. Niemiec popisał się brawurową akcją ucieczki przed Lewisem Hamiltonem i wspaniałą dyspozycją ogólną. Baba jest zdania, że Nico powinien dostać TERAZ i ZARAZ nowy, szybszy bolid. Jest jej żal, że Ferrari nie dało szansy temu zawodnikowi, a zamiast tego zatrudniło najdziwaczniejszą opcję ze wszystkich. Lewis Hamilton był do tego stopnia rozgoryczony swoim dzisiejszym występem, że na konferencji skomentował go słowami -To dziwne, kiedy ja i Fernando jedziemy swój własny mały wyścig na 5. i 6. pozycji. Jesteśmy kierowcami większego kalibru i powinniśmy być bardziej z przodu, walczyć z Sebastianem i z mistrzami świata na czele stawki. To chyba pokazuje, jak wygląda obecna sytuacja tego sportu.  
Lewis ma trochę racji – w F1 wieje nudą od jakiegoś czasu. Ale to chyba nie powód, by wiecznie utyskiwać i marudzić. W przyszłym sezonie, miejmy nadzieję będziemy mieli okazję oglądać bardziej wyrównane pojedynki. I to nie na sprzęt, a na umiejętności.

Nie można powiedzieć, żeby tych drugich zabrakło dzisiaj Fernando Alonso, chodzi tutaj chyba jedynie o bolid i odrobinę szczęścia. Hiszpanowi start nie wyszedł, bo drogę na wyższe pozycje zamknęły i to bardzo skutecznie bolidy Srebrnych Strzał. Tym, nawiasem mówiąc także się nie poszczęściło. Na 28. okrążeniu nos bolidu Nico Rosberga zaczął szorować po torze krzesając niesamowite ilości iskier. 

F1 Around The World Fanpage
Rosberg naturalnie zaraz zjechał do alei serwisowej z czym kłopot miał Lewis Hamilton, który głośno zaczął zgłaszać pretensje do teamu. Brytyjczyk przez dwa okrążenia zgłaszał kłopoty z oponą i cierpliwie tłumaczył, że nie odpowiada za nie graining (czyli zbieranie przez koło gumy leżącej na torze) tylko opona „po prostu umarła”.

Ogromnego pecha, bo tego inaczej nazwać nie można miał też Mark Webber. Ten to chyba zdobędzie niedługo tytuł Mistrza Świata w Nieukańczaniu Wyścigów. Tym razem wszystko rozbiło się (albo raczej to on się rozbił) o bolid Adriana Sutila, który sunąc po torze uderzył w tył bolidu Red Bulla. Stłuczka spowodowała pęknięcie chłodnicy i pożar. 

Andrzej Borowczyk Facebook Fanpage
Pecha u Australijczyków to się chyba dziedziczy wraz z kokpitem – następca Webbo w tymże, czyli Daniel Ricciardo - olejny Australijczyk nie ukończył kolejnego wyścigu i też drugiego z rzędu. Daniel odpadł na 54. okrążeniu.

A teraz informacje z cyklu „zupełnie nieprzydatne” ale potrafią „zrobić wyścig”. Po pierwsze, nadal zagadką pozostaje pytanie „kto wypuścił samochód strażacki na tor?”. Chodzi Oczywiście o Jeepa, który pojawił się na torze po pożarze bolidu Webbera, który notabene, według pana Andrzeja 'wysiadał z niego jak z dorożki”. Oczywistą samowolę koreańskich władz można wytłumaczyć sobie na przykład tak:

Im a die hard F1 Fan
Dużo zabawniej prawda ;)?

Po drugie – dlaczego Sebastian Vettel zmienił imię i nazwisko na Sebastian Loeb? Albo z innej strony – czy panu Andrzejowi wszystko się już nie miesza? Może należałoby zmniejszyć ilość godzin na etacie? Aha – na koniec mała lekcja geografii dla pana Grzegorza, którą Baba jest zmuszona przeprowadzić po jego komentarzu na temat południowoamerykańskiego pojedynku: w którym uczestniczyli: Pastor Maldonado – Wenezuela, Felipe Massa – Brazylia, Esteban Guttierez – Meksyk oraz Sergio Perez – również Meksyk. Stany Zjednczone Meksyku leżą w Ameryce Północnej. Baba mówi – dziękuję, dobranoc.

Tym uroczym pytaniem Baba kończy na dzisiaj i przedstawia Wam tabelę:

GP KOREI:

KWALIFIKACJE:
1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
2
Lewis Hamilton
Mercedes
3
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
4
Romain Grosjean
Lotus-Renault
5
Nico Rosberg
Mercedes

WYSCIG:
1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
25
2
Kimi Räikkönen
Lotus-Renault
18
3
Romain Grosjean
Lotus-Renault
15
4
Nico Hulkenberg
Sauber-Ferrari
12
5
Lewis Hamilton
Mercedes
10
6
Fernando Alonso
Ferrari
8
7
Nico Rosberg
Mercedes
6
8
Jenson Button
McLaren-Mercedes
4
9
Felipe Massa
Ferrari
2
10
Sergio Perez
McLaren-Mercedes
1

KLASYFIKACJA GENERALNA KIEROWCA:
1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
272
2
Fernando Alonso
Ferrari
195
3
Kimi Räikkönen
Lotus-Renault
167
4
Lewis Hamilton
Mercedes
161
5
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
130
6
Nico Rosberg
Mercedes
122
7
Felipe Massa
Ferrari
89
8
Romain Grosjean
Lotus-Renault
72
9
Jenson Button
McLaren-Mercedes
58
10
Paul di Resta
Force India-Mercedes
36
11
Nico Hulkenberg
Sauber-Ferrari
31
12
Adrian Sutil
Force India-Mercedes
26
13
Sergio Perez
McLaren-Mercedes
23
14
Daniel Ricciardo
STR-Ferrari
18
15
Jean-Eric Vergne
STR-Ferrari
13
16
Pastor Maldonado
Williams-Renault
1

KLASYFIKACJA GENERALNA TEAM:
1
Red Bull Racing-Renault
402
2
Ferrari
284
3
Mercedes
283
4
Lotus-Renault
239
5
McLaren-Mercedes
81
6
Force India-Mercedes
62
7
Sauber-Ferrari
31
8
STR-Ferrari
31
9
Williams-Renault
1
10
Marussia-Cosworth
0
11
Caterham-Renault
0