Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nico Hulkenberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nico Hulkenberg. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 czerwca 2015

Start, wypadek, safety car, koniec


Tegoroczny Red Bull Ring nie przyniósł fanom zbyt wielu emocji. W sumie podsumowaniem wyścigu mógłby być sam tytuł. Chociaż, żeby być dokładnym nie można nie wspomnieć o doskonałej dyspozycji Nico Rosberga, który wyścig wygrał już w pierwszym zakręcie. Startując z drugiego pola momentalnie wyprzedził Hamiltona i objął prowadzenie, którego nie stracił aż do końca. Czyli w sumie standard - na czele dwa Mercedesy (wymiennie Hamilton i Rosberg), a za nimi Ferrari. 

Tylko żeby nikt sobie nie pomyślał, że w tym Ferrari siedzi Kimi Raikkonen. Dziadek Fin już chyba całkowicie utonął w pieluszkach albo zajęty jest... no własnie, czym? Forma Kimiego leci na łeb na szyję. Wszyscy spekulują, że kontrowersyjny niegdyś zawodnik jest już na wylocie. David Coulthard - były kierowca Red Bulla, który zawsze ma dużo do powiedzenia stwierdził ostatnio, że nie widzi powodu do zatrzymania Fina. Widzi za to powód do zatrudnienia Hulkenberga. Wydawać by się mogło, że władze Ferrari, na czele z Arrivabene rozważają innego zawodnika, którego nazwisko także jest często wymieniane w kontekście schedy po niedomagającym Raikkonenie. Z tym, że Valtteri Bottas nadal ma długoterminowy kontrakt z Williamsem. Nieoficjalnie mówi się, że włoska stajnia chce Williamsowi za Bottasa zapłacić cztery miliony, zaś Williams żąda piętnastu. Baba się nie dziwi, Valtteri to dobry kierowca, jednak czasem zdarzy mu się utknąć za Massą. 

W młynie transferowym na przemiał bierze się też nazwisko Daniela Ricciardo. Ten utalentowany Australijczyk byłby według Baby doskonałym wyborem. Umiejętności, woli walki i pasji nikt mu odmówić nie może. Kolejną jego zaletą jest naprawdę duża popularność i fakt, że w RBR naprawdę dobrze dogadywał się z Vettelem. Nie był to może taki duet jak Rai-Vet, ale biorąc pod uwagę to, jak bardzo Kimi udowadnia, że miejsce w kokpicie czerwonego bolidu mu się nie należy Baba teamem Seb-Daniel nie pogardzi. Daniel przynajmniej nie kopie leżącego, bo leżący może się odgryźć jak to mawia Pan Andrzej "przechodzi jak gorący nóż przez masło, ale masło się odgryza"...

F1 Trolls and News
McLaren to w ogóle miał bardzo perwersyjny weekend. 50 kar McLarena to nowy przebój księgarni. W roli głównej - Jenson Button i Fernando Alonso. A że Jenson jest ładniejszy, a Alonso bardziej dominujący i narcystyczny,a dodatkowo ma czerwoną przeszłość to własnie on powinien mieć czerwony pokój bólu. Bo to, że obaj panowie są masochistami (Fernando dodatkowo z sadystycznymi skłonnościami - patrz rysunek wyżej) to już wiemy. Inaczej przeszliby po prostu na emeryturę zamiast ścigać się taczkami. 

F1 Trolls and News

Jako że znęcanie się nad McLarenem nie ma już sensu to BWB przejdzie do znęcania się nad mechanikami jej ulubionego Ferrari. Gdyby nie oni i złośliwe nakrętki to Sebastian Vettel byłby stanął na trzecim schodku podium i dorobił nieco punktów. A tak... no cóż, trafiło się ślepej Massie ziarno. 



Chociaż,  żeby nie być niesprawiedliwym Baba musi przyznać, że Brazylijczyk pojechał ostatnio ładny wyścig. Tak samo Pastor Maldonado. Zanim awaria bolidu zmusiła go wycofania się z rywalizacji to własnie manewry wyprzedzania Wenezuelczyka zapewniały widzom najwięcej emocji. 

No chyba, że byli to widzowie z Polski. Im najwięcej emocji dostarczali komentatorzy. Grzegorz Jędrzejewski został noblistą - tutaj cytat  "Trzeba być noblistą, żeby to wszystko pojąć i tu brawa dla Grzegorza". Złotousty noblista popisał się tekścikiem o "awarii kierowcy", ale pan Andrzej nie dał się wybić z rytmu  i orzekł, że "Maldonado uwierzył, że jak ma 50 koni więcej to może wszystko". 

I tymiż zacnymi słowami z toru "w Styrii, na Spielbergu w pięknym otoczeniu lasów i gór" żegna Was Baba w Bolidzie. Do następnej notki :). Na pociechę w oczekiwaniu synek Massy ma dla Was samochodzik. Kto zgadnie, jaka to marka? Czyżby tata żałował małemu Lipe na nowe zabawki ;)?





czwartek, 18 czerwca 2015

Dawno Baby tu nie bylo...

Miło jest, kiedy czytelnicy pytają, co się z Babą dzieje, bo milczy jak zaklęta. Dzisiaj, równo dwa dni przed GP Austrii, ten mały pit stop (no dobra, Baba przyznaje się bez bicia - nie taki znowu mały)  wreszcie się kończy. 

A kończy się wraz z początkiem zachwytów nad Nico Hulkenbergiem, których prawdę powiedziawszy BWB nie ogarnia. Oczywiście, że zwycięstwo z Le Mans to wielka sztuka, ale fala, która zalała świat F1 po "wyczynie" zawodnika Force India powoli staje się nie do zniesienia. Nawet na konferencji w Austrii 3/4 zdjęć przedstawia Nico, a fani co chwilę trąbią o tym, że Hulk zasługuje na miejsce w topowym teamie.

Sahara Force India Facebook

 No cóż, Baby zdaniem nie bardziej niż co najmniej 1/3 stawki. Ale nie, wszyscy teraz będą się rozpływali nad jego talentem i transferem do Ferrari. Szczerze? Baba wolałaby Bottasa, jest jej zdaniem o klasę lepszy i nie aż tak modny jak Niemiec. Skoro jeszcze się nie wykazał to już raczej tego nie zrobi. No chyba, że dostanie szansę w Ferrari i w przyszłym sezonie zostanie mistrzem. Wtedy Baba na czterech odszczeka wszystko, co o nim napisała. Na temat Le Mans można by się produkować jeszcze przez dłuższy czas, ale sensu w sumie brak. Baba zakończy polskim akcentem jakim był Kuba Giermaziak. Pierwszy Polak, który dojechał do mety tego najsłynniejszego wyścigu ukończył go na ósmej lokacie.

Kiedy tak Baba (wzorem Hulkenberga i Giermaziaka) przekraczała linię mety z pewnymi nudnymi, urzędowymi sprawami inny Nico wygrywał wyścig w Monako, a fani wieszali  na nim psy. Wszystko za sprawą pomyłki w obliczeniach Mercedesa i ściągnięciu Lewisa Hamiltona na pit stop w czasie, w którym zdecydowanie nie powinni tego robić. W światku oczywiście medialna burza, a Baba pyta - co się stało? Czy był to ostatni wyścig? Czy ktoś został ranny z powodu wygranej Nico (chyba, że bierzemy pod uwagę dumę Lewisa), czy gdzieś w innym wymiarze z tego powodu giną tęczowe misie? 3 razy NIE. A skoro tak to w czym problem? Takie rzeczy się zdarzają i po nich wcale nie trzeba przepraszać Mistrza Świata na klęczkach. Jeżeli chłop miałby jaja to by po prostu Rosberga wyprzedził. Wiadomo, w Monako nie jest łatwo, ale co to dla Lewisa. No chyba, ze jego jajami zajęły się już młode i piękne towarzyszki - bo drodzy Państwo Ham lubi imprezować z gorącymi nastolatkami, które wyglądają jak jego fanki, a ponoć są znane. Z czego? Baba nie wie, chyba prezentują ubrania. Brytyjczyk, co widać na załączonych obrazkach lubuje się w modzie i lansie, więc swoją drogą wszystko zostaje w rodzinie. Szkoda tylko, że w rodzinie Kardashian...




I to nie o to chodzi, że BWB ma coś do pięknych modelek i formułowców, którzy z nimi przebywają. Gdyby tak było, to musiałaby natychmiast znienawidzić Jamesa Hunta, a to przecież nie do pomyślenia ;). Ale Hamiltona z Huntem łączy właściwie jedno. Jest to po prostu narodowość. Facet z łańcuchem i brylancikami w uszach w otoczeniu małoletnich modelek, które się przy nim lansują najprawdopodobniej nie rozumiejąc nic z tego, co się wokół nich dzieje wygląda po prosty niesmacznie i śmieszne. 

Niesmaku Baby nie podziela chyba pan Ecclestone, który uważa, że Brytyjczyk jest doskonałą reklamą Formuły 1 w kryzysie, który nie ukrywajmy toczy ją już od jakiegoś czasu. Staruszek twierdzi, że Lewis to najlepszy mistrz, jakiego mieliśmy, bo oprócz niezaprzeczalnego talentu także promuje Formułę i jest celebrytą. Dodaje także, że taki na przykład Vettel czy inny Rosberg jest przecież zupełnie nierozpoznawalny. 

Szpilę starał się wbić także szefowi Ferrari - Maurizio Arrivabene. Niestety tenże nie bardzo się przejął, bo skomentował rewelacje szefa F1. -Nic o tym nie słyszałem, ale możecie powiedzieć panu  Ecclestonowi, że już jutro może zabrać moją przepustkę na padok jeżeli ma na to ochotę. Nie lubi mnie? W porządku, co ja mogę z tym zrobić? Nie będę się przecież zmieniał, bo on tak chce. 

Masz rację Maurizio. Nie zmieniaj się. Już jesteś idealny. Baba pokochała szefa Ferrari odkąd ten z pasją wyszedł pod podium i na całe gardło śpiewał włoski hymn. Kolejnego plusa zdobył, kiedy przysiadł się do fanów w geście protestu przeciwko ograniczaniu fanom dostępu do padoku. dodatkowo popatrzcie, jak Włoch traktuje swoich podwładnych.



Panie Bernardzie, niech się pan Bernard ogarnie... z resztą apel ma także pan Alonso. Fernando Alonso. Bo co to ma znaczyć, że Lewis jest najlepszym mistrzem?! Chyba Hiszpan przejął się tym, że ojciec chrzestny zmienił swojego ulubieńca i w mediach społecznościowych próbuje mu dorównać. Co z tego wyszło.. każdy widzi. No chyba, że Baba sobie kpi, a Fernandito nasz kochany musi po prostu zjeść codzienną dawkę celulozy w jakiejś nowej przedziwnej diecie. Chociaż chyba nie, przecież i tak jest  szczupły i piękny :). A może łudzi się, że nowy sposób odżywiania zwiększy jego wydajność i lepiej mu się będzie prowadziło tą taczkę, którą stworzył McLaren-Honda. Nie łudź się Alonso, nie zadziała. Tutaj pomoże tylko granat albo bomba atomowa. 


Pocieszenie po nieudanej gorącej sesji na portal erotyczny na Twittera może stanowić Muzeum Fernando, które otwarto nie tak dawno temu. Megalomania poziom 1000000. Ręce, nogi i co tam jeszcze chcecie opadają. 



Baba doszła do wniosku, że po takiej dawce emocji, jaką zafundował jej Hiszpan kolejne wywody uruchomi dopiero w niedzielę - kiedy będzie o czym pisać. A tymczasem ogarnia bilet do muzeum Fernando. Bywajcie! 

niedziela, 29 marca 2015

Malezyjski powrót Palucha

F1-Show
Baba ma nadzieję, że Fernando Alonso czuje się mentalnie skopany. Zasłużył. Nie będziemy dłużej rozwodzić się nad tym panem, za to pogadamy nieco o Sebastianie Vettelu.  Baby sympatia do tego zawodnika przypomina sinusoidę. Wychodziła od wielkiej sympatii, dołowała aż do hejtu- delikatnie mówiąc, a w zeszłym sezonie stopniowo rosła. Wraz z transferem Sebastiana do Ferrari powracamy do punktu, w którym byliśmy na początku. 

Loosewheelnut
Baba nie ukrywa, że oprócz żyłki ryzykanta i chłopaka, który spełnia marzenia każdego dzieciaka o czerwonym bolidzie wpływ na sympatię do Niemca miał także jego przezabawny i uroczy duet z Raikkonenem. Jak ich nie kochać razem? Bez Vettela Fin często jest dla Baby nie do przełknięcia, ale razem stanowią super duet. Nie zapominajmy o tym, żeby Kimiemu także pogratulować wspaniałego wyścigu. Mimo ogromnego pecha, który ciągnął się za nim od kwalifikacji i Felipe Nasra, który najwyraźniej go nie lubi, Raikkonen pojechał doskonale. Skończył wyścig na 4 miejscu. I w ten sposób, cytując klasyka powstała kanapka  Ferrari-Mercedes. Do Kimiego należy także najlepszy tekst w tym  GP, kiedy po neutralizacji spowodowanej zbytnią brawurą w manewrach Ericssona złotousty Fin rzekł: czy mogę wyprzedzić tych maruderów, którzy nawet nie starają się dogonić safety cara? Baby konsternacja przed telewizorem było ogromna, po czym jednak stwierdziła, że Kimi to Kimi i nie ma się czemu dziwić. 

Ów najlepszy tekst miał jednak sporą konkurencję. Bo jak inaczej nazwać zdziwienie Buttona, który z niekłamaną dezorientacją wymruczał "jestem troszeczkę zaskoczony, że zaczynamy doganiać samochody". No panie Button, BWB też była zaskoczona. Zwłaszcza, że w konsekwencji oba wytwory genialnego mariażu z Hondą do mety nie dojechały. A Roberto Mehri w Manorze - a i owszem. Także stajnia z Woking powinna spłonąć ze wstydu. Może wyszłoby im to na dobre? Baba nie wierzy w zapewnienia teamu, który twierdzi, że za 3 sezony McLaren dorówna Mercom, a Alonso będzie Mistrzem Świata. A jeżeli tak się stanie to prędzej w wyścigu o balkonikach w Domu Spokojnej Starości Kierowców F1. Aha! Baba byłaby zapomniała. Jak już McLaren będzie płonął ze wstydu to niech ktoś ewakuuje kierowcę rezerwowego. Winnym wypadku BWB będzie zmuszona zrobić prawo jazdy na wóz strażacki i ratować Magnussena z opresji. 

Nadludzkim wysiłkiem Baba powstrzymała się, żeby nie poświecić kolejnej części notki temu, jak bardzo brakuje jej Kevina na torze i zająć się Nico Hulkenbergiem. A wypada to zrobić, bo w dzisiejszym GP to własnie on zyskał tytuł Złotego Czopka Toru. Nie raz i nie dwa hamował wszystko i wszystkich, jak się dało. Jak się nie dało to też hamował. A pan Andrzej zastanawiał się, czy jego fizyczność powoduje, że bardziej topowe teamy nie chcą chłopaka zatrudnić. Wszyscy uważają Niemca za doskonały talent, który po prostu nie może się wykazać, a Baba powie, że zaczyna ją to po prostu bawić. A żeby było jeszcze zabawniej Hulkenberg zarobił dzisiaj dwa punkty karne za kolizję z Kwiatem. Podobnie jego kolega z teamu. Z tym, że Perez uszkodził Groszka. Zawodnik Lotusa - Pastor Maldonado dostał 3 punkty karne za nadmierną szybkość. 

I żeby zakończyć notkę przyjemniejszą atmosferą - Babie bardzo podobał się dzisiejszy występ Marcussa Ericssona oraz Maxa Verstappena. Jest młody, obiecujący, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zobaczymy, jak nam się mały Maxio rozwinie ;). A teraz tabela. 

GP MALEZJI:

Kwalifikacje:

  1. LEWIS HAMILTON MERCEDES
  2. SEBASTIAN VETTEL FERRARI
  3. NICO ROSBERG MERCEDES
  4. DANIEL RICCIARDO RED BULL RACING
  5. DANIL KWIAT RED BULL
  6. MAX VERSTAPPEN TORO ROSSO
  7. FELIPE MASSA WILLIAMS
  8. ROMAIN GROSJEAN LOTUS
  9. VALTERRI BOTTAS WILLIAMS
  10. MARCUS ERICSSON SAUBER  

Wyscig:

1
SEBASTIAN VETTEL
FERRARI
25
2
LEWIS HAMILTON
MERCEDES
18
3
NICO ROSBERG
MERCEDES
15
4
KIMI RÄIKKÖNEN
FERRARI
12
5
VALTTERI BOTTAS
WILLIAMS
10
6
FELIPE MASSA
WILLIAMS
8
7
MAX VERSTAPPEN
TORO ROSSO
6
8
CARLOS SAINZ
TORO ROSSO
4
9
DANIIL KVYAT
RED BULL
2
10
DANIEL RICCIARDO
RED BULL
1
11
ROMAIN GROSJEAN
LOTUS
0
12
FELIPE NASR
SAUBER
0
13
SERGIO PEREZ
FORCE INDIA
0
14
NICO HULKENBERG
FORCE INDIA
0
15
ROBERTO MERHI
MARUSSIA
0
RT
PASTOR MALDONADO
LOTUS
0
RT
JENSON BUTTON
MCLAREN
0
RT
FERNANDO ALONSO
MCLAREN
0
RT
MARCUS ERICSSON
SAUBER
0




Klasyfikacja kierowców:


1
LEWIS HAMILTON
MERCEDES
43
2
SEBASTIAN VETTEL
FERRARI
40
3
NICO ROSBERG
MERCEDES
33
4
FELIPE MASSA
WILLIAMS
20
5
KIMI RÄIKKÖNEN
FERRARI
12
6
FELIPE NASR
SAUBER
10
7
VALTTERI BOTTAS
WILLIAMS
10
8
DANIEL RICCIARDO
RED BULL RACING
9
9
NICO HULKENBERG
FORCE INDIA
6
10
MAX VERSTAPPEN
TORO ROSSO
6
11
CARLOS SAINZ
TORO ROSSO
6
12
MARCUS ERICSSON
SAUBER
4
13
DANIIL KVYAT
RED BULL RACING
2
14
SERGIO PEREZ
FORCE INDIA
1
15
JENSON BUTTON
MCLAREN
0
16
ROMAIN GROSJEAN
LOTUS
0
17
ROBERTO MERHI
MARUSSIA
0
Klasyfikacja konstruktorów: 
1. MERCEDES
76
2. FERRARI
52
3. WILLIAMS
30
4. SAUBER
14
5. TORO ROSSO
12
6. RED BULL RACING
11
7. FORCE INDIA
7
8. MCLAREN
0
9. LOTUS
0
10. MARUSSIA
0

poniedziałek, 24 listopada 2014

Mamy nowego mistrza, a imie jego 40 i 4

MERCEDES AMG PETRONAS
Panie i panowie - mamy nowego mistrza Świata Formuły 1. Tak, jak przewidywała większość, tytuł wywalczył Lewis Hamilton. Baba wiedziała, że tak będzie, bo kibicowała Rosbergowi. Znaczy...właściwie to nie jest Baba wielką fanką Niemca, ale Brytyjczyka też nie, więc z dwojga złego lepiej było w tę stronę. I jak zwykle nie wyszło. Andrzej Borowczyk podsumował, że Nico na starcie wcielił się w Marka Webbera. No dobra, może zaspał, a może po prostu już wtedy zaczęły się jego kłopoty z ERS? Przed GP Rosberg 'kusił' Bottasa, pobytem w SPA, jeżeli ten wyprzedzi Hamiltona. Bottas bardzo się starał, jednak niestety także wcielił się w Webbera i przysnął lekko. Lewis za to poradził sobie rewelacyjnie i od początku zaczął budować nad rywalem przewagę. Z resztą nie musiał się zbyt wiele natrudzić. Po dwudziestu kilku okrążeniach silnik w bolidzie Rosberga zaczął tracić moc. Od tej pory zaczęła się walka Nico z samochodem i ciągła wymiana zdań przez team radio.  O dziwo - nawet w takiej sytuacji, co chwila spadając o jedna czy dwie pozycje nico Rosberg potrafił ze swoimi inżynierami rozmawiać spokojnie i bez pretensji. Mistrzostwo odjeżdżało z każda chwilą. Na kilka okrążeń przed końcem stało się jasne, że dojechanie do mety będzie cudem, a zdublowanie przez rywala do tytułu stanie się faktem, więc team postanowił ściągnąć zawodnika z toru. 



Rosberg jednak poprosił o możliwość dokończenia wyścigu. To się nazywa duch rywalizacji. Baba w bolidzie byłaby zdecydowanie bardziej pocieszona, gdyby Hamilton wygrał w równej walce, a nie nie dzięki usterce rywala. Nie chodzi oczywiście to, że Brytyjczyk jest gorszym kierowcą, nie może nim być, skoro w tym samym bolidzie wygrał ponad połową wyścigów więcej, ale mimo to niedosyt pozostaje....


Wszyscy wokół przejmowali się Nico Rosbergiem, aż mu Pastor Maldonado (o dziwo od kilku wyścigów bardzo spokojny) pozazdrościł i oto co widzowie zobaczyli na swoich ekranach:



Reakcja mechaników Lotusa była CO NAJMNIEJ  dziwna.


teandkimi.tumblr.com
No chyba, że śmiali się z treści Tweeta. Bo wiecie - Burn jest oficjalnym partnerem Lotusa ;)
Poza płonącymi autami i zepsutymi bolidami działo się jeszcze parę ciekawych rzeczy. Na przykład weźmy takiego Magnussena (ha - wiedzieliście, że o nim będzie prawda? ;)) No więc Magnussen jechał sobie spokojnie (o dziwo), aż tu nagle trafił się Nico Hulkenberg, który w niego przydzwonił. Potem chyba Adrian Sutil zapatrzył się na Nico, bo również w Kevina przydzwonił. Z tym, że efekty były różne - Niemiec dostał 5 sekund 'stop and go'. Baba przyzna się, że była zdziwiona faktem otrzymania kary przez zawodnika Force India. Do tej pory zawsze karano Duńczyka - czy był winny czy nie był. Ewentualnie, jeżeli jakiś kierowca (na przykład w Monako) nie wiedział, jak wyprzedzać bez ścinania zakrętów to sprawa pozostawała bez echa...

Jeżeli już wleźliśmy do garażu McLarena to możemy tam przez chwilkę zostać. Oczywiście będzie o transferach, bo o czym innym w tym przypadku? Plotki o Alonso to już w zasadzie nie plotki. Po zakończeniu wyścigu nasz drogi Hiszpan zdradził, że jego nowa praca to długoterminowy kontrakt. Teraz pozostaje tylko pytanie - kto takiego kontraktu nie posiada? Jenson czy Kevin? Brytyjski kierowca McLarena chyba chciał nam dać małą wskazówkę - po skończonym wyścigu podjechał pod trybuny i kręcił bączki. Wyglądało to trochę jak pożegnanie z kibicami. Babie byloby strasznie żal Buttona. To dobry, równy kierowca, może pojeździć jeszcze ze dwa sezony przynosząc dobre punkty dla stajni z Woking. Z drugiej jednak strony... Magnussen mimo kilku wpadek w tym sezonie rokuje bardziej perspektywicznie... Eh, w kółko Baba to powtarza, co drugą notkę także... pozwólcie, że przejdzie do innego tematu ;) 

Chociaż w tym przypadku wiadomo kto gdzie idzie i z kim będzie jeździł. Nie wiadomo tylko, za ile. I że będzie zabawnie. No bo czy duet Sebi może nie być zabawny? Osobno Vettel i Raikkonen nie przedstawiają tak wielkiego potencjału do kibicowania jak shippowanie ich razem. To chyba całkiem logiczne ;). Ferrari się cieszy, a Red Bull nie koniecznie. Chociaż pożegnanie z ich pupilem było bardzo ładne. Sami zobaczcie. 

Red Bull Facebook 
teandkimi.tumblr.com

Co do samego Sebastiana - Baba podziwia jego decyzję. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wybrałby Ferrari w tej chwili. A Vettel to zrobił. Chce się chłopak widać sprawdzić, spełnić swoje marzenie. Wiecie pewnie, że jego idolem jest Michael Schumacher. Wspomnienie starszego kolegi w czerwonym kombinezonie wygrywającego kolejne mistrzostwa pewnie młodemu Vettelowi zostało. 



www.ytools.com.br
grandprix247.com
Za marzeniami podążały też dzisiaj dwa Williamsy, a szczególnie Felipe Massa, którego za świetną jazdę, na podium nagrodzono pytaniem w typie 'jak się chłopie czujesz, kiedy ten tutaj, no gość obok ukradł ci mistrzostwo w 2008 roku?'. Głupota czy złośliwość? Felipe jednak, jak widać na załączonym obrazku sie nie przejął. Like a boss ;)

Felipe Massa Facebook

No to, drodzy Baby Czytelnicy - koniec sezonu, koniec notki. Do usłyszenia w marcu ;) Buziaki, a na deser - cos z cyklu 'przeżyjmy to jeszcze raz' ;) 

PS. Lewis zatrzymuje swój numer (44), bo jak sam stwierdził, że to zawsze był jego szczęsliwy numer. to przecież własnei z nim pierwszy raz został mistrzem. 
PS2. McLaren ogłosi swój skład nie wczesniej niż 1 grudnia. Trzymajcie więc kciuki, albo zbierajcie na Prozac i meliskę dla BWB. 

piątek, 29 listopada 2013

LOTUS WHY?!

Pinilla

Baba w Bolidzie wiedziała, że tak będzie, ale potwierdzenie Pastora Maldonado w Lotusie to jednak nadal tragedia. Książę Wenezueli pewnie mniema, że wzięli go, bo ma wielki talent. Cóż... przecież te pieniądze, które przyniesie Pastor nie wystarczą nawet na koszty napraw i kar, które Lotus przez niego zarobi. UGH, a Baba już widziała siebie kibicującą duetowi Grohul... LOTUS...WHY?! Tak, Baba wie... for money. 

google.com

poniedziałek, 14 października 2013

Kasztany przeciwko orzechom - gra pozorów na Suzuce

F1 Around the World
Suzuka to trudny tor. Suzuka to tor, który jest wymagający – zarówno dla bolidów, jak i dla kierowców. Dobrze było to widać w kwalifikacjach, kiedy nawet kierowcy klasy Kimiego Raikkonena nie do końca dawali sobie radę. Ale jedno trzeba Suzuce przyznać – dzisiaj dała fanom F1 chociaż na chwilę przypomnieć sobie jak to jest, kiedy wszystko nie jest z góry ustawione. Webber staruje z pierwszego pola, Vettel zaraz za nim. Gasną czerwone swiatła, Vettel startuje jak z katapulty, genialnie, szybko wyprzeda Webbera i jest pierwszy. Zaraz, zaraz – to chyba nie ten wyscig. Znaczy ten, ale widziany oczami naszych komentatorów, którzy nie potrafią odróżnić Lotusa od Red Bulla. Ich dzisiejsze pomyłki to była TRAGEDIA. Wracając jednak do wyścigu – Romain Grosjean wystartował tak dobrze, że Red Bulle nie miały z nim szans. Na 15. okrążeniu Francuz zjechał do alei serwisowej, a szybki pit stop – 2.6 sekundy pozwolił mu wyjechać przed Markiem Webberem. Gdyby nie kiepska strategia Lotusa (na drugi pit stop ściągnęli Grosjeana dopiero na 30. okrążeniu – kiedy już zdążył stracić kilka sekund w stosunku do Vettela) Romain wygrałby wyścig. Zwłaszcza, że nie miałby żadnych problemów z Webberem. 

Mark Webber w Japonii to w ogóle inna historia jest. Start miał dobry, stracił pozycję tylko na rzecz Lotusa Grosjeana. Strategia, którą przygotował mu Red Bull z początku wydawała się być jego szansą na zwycięstwo. Pierwszy pit stop trwał 3.2 sekundy, podczas kiedy oczywiście pit stopy Niemca są krótsze. No, ale cóż – ok, jedziemy dalej. Komunikaty zespołowe przez team radio były co najmniej tajemnicze. Chociaż każdy, kto miał trochę oleju w głowie wiedział, co szykuje Red Bull. Strategia na 3 pit stopy, a już zwłaszcza, kiedy ten trzeci jest wykonywany na 43. kółku – to już nawet nie jest zabawne. Władze Red Bulla bardzo szybko tłumaczyły się mamrocząc coś pod nosem o zbyt dużej degradacji opon w bolidzie Webbera (rzekomo miał on pożerać opony szybciej niż samochód Vettela). 

Im a die hard F1 Fan
Ciekawe tylko, dlaczego Webber przed wyścigiem miał ustaloną strategię na dwa pit stopy, a jak sam powiedział – na 25. okrążeniu dowiedział się jak bardzo w jego strategii potrzebny jest ten trzeci. Dodatkowo przy ostatnim stincie bolid Australijczyka w ogóle nie miał DRS – nie żeby komentatorzy szanownej stacji na P również tego nie zauważyli. I tak Webber po ostatnim pit stopie 8. kółek ciągnął się za Grosjeanem i rzecz jasna po wyprzedzeniu go nie miał już szansy złapać Vettela. CÓŻ ZA SZOK, NIEPRWADAŻ? RBR kolejny raz się zbłaźniło. Po aferze z Multi 21 z Malezji chyba chcieli team order wydać jakoś bardziej dyskretnie. Wiecie co panowie? Nie wyszło wam. Fajnie by było, gdyby KTOKOLWIEK w tym teamie miał jaja , by walczyć uczciwie. Taktyka, kasa, bla, bla, bla... Baba to wszystko wie. Tylko wie też, jak wiele błędów popełniał dzisiaj Vettel, kiedy nie jechał na pierwszej pozycji. A te pienia Grzegorza i Andrzeja nad jego genialnością tylko dlatego, że zespół ustawił mu wyścig były FATALNE. Czy to nie oni przez pół wyścigu byli zajęci wytykaniem Niemcowi błędów? Jednak żeby było jasne – Baba dzisiaj wini nie tyle Sebastiana Vettela, co jego team... 

F1 Around the World
Nieczysto grało też dzisiaj Ferrari. Ich lider – Fernando Alonso wciąż ma matematyczne szanse na tytuł, chociaż po GP Japonii sam przyznał, że to tylko kwestia czasu, nim Vettel sięgnie po swój czwarty z rzędu tytuł. Alonso startowal dzisiaj z 8. pozycji, co nie dziwiło biorąc pod uwagę tegoroczną konstrukcję, którą przyszło mu jeździć. 5. był jego kolega z teamu – Felipe Massa. Podczas wyścigu Massa, podobnie jak Mark otrzymywał dziwne polecenia przez radio. Już po wszystkim Massa „zdradził”, że komunikat „Multifuncition Strategy A” należało tłumaczyć – oddaj pozycję Alonso. Od informacji o odejściu z Scuderii Felipe zapowiadał szumnie, że skończył z pomaganiem koledze. I dzisiaj pozycji nie oddał. Wielkiej różnicy to Alonso nie zrobiło, bo choć stracił kilka sekund to i tak Felipe w końcu wyprzedził.

Im a die hard F1 Fan

Trochę ten bunt Massy poniewczasie, ale dla mnie dobrze, że jest. Tylko czemu przy tym tyle marudzi w mediach. Nie lepiej robić swoje i tyle, zamiast się tłumaczyć? Jego wcześniejszego zachowania lizaniem dupy Baba by tego nie nazwała (a tak zostało to określone chociażby w komentarzach na Facebooku), po prostu Massa starał się pomagać zespołowi - cóż takie są układy i nasze - fanów narzekanie nic tu nie zmieni. A z drugiej strony - Alonso powinien pracować sam dla siebie, a nie liczyć, że ktokolwiek go puści. Z resztą jak kto, gdzieś napisał - i tak go wyprzedził, więc o co raban? Chyba jednak dobrze, że Ferrari zdecydowało się zatrudnić Kimiego - on raczej nikomu pomagać nie będzie. Wtedy będzie można ocenić jak bardzo Alonso przydawała się pomoc Massy. Przy całym szacunku do umiejętności całej trójki - Felipe, Fernando i Kimiego.

Poza całymi przepychankami z team orders na torze także wiele się działo. Chwilkę po starcie z wyścigiem się pożegnali się Bianchi i Van Der Garde. Na 9. kółku Hamiltonowi pękła opona i w konsekwencji zawodnik odpadł z rozgrywki. Nieco więcej szczęścia miał dzisiaj „Rosberg Przecinak”. Chociaż za nieprzepisowe wypuszczenie jego bolidu z boksu Rosberg dostał karę przejazdu przez aleję serwisową. Nie był jedyny – takie kary dostali też między innymi Pic za wyjazd z alei przy czerwonym świetle. 

Bohaterami wyścigu byli chłopcy z Saubera - bardzo dobra jazda Hulkenberga i Guttiereza (obaj przyjechali w punktach - kolejno na 6 i 7 miejscu)

Poruszenie wywołały też silniki bolidów Mercedesa  A ściślej mówiąc to, że w aucie Hamiltona wykorzystano ostatni silnik z jak to powiedział pan Andrzej "ośmiu dozwolonych silników z których ósmy jest ostatni". Po tej wstrząsającej wypowiedzi Baba chyba przedstawi Wam już tabele. 

GP JAPONII NA TORZE SUZUKA:

Kwalifikacje:

1
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
2
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
3
Lewis Hamilton
Mercedes
4
Romain Grosjean
Lotus-Renault
5
Felipe Massa
Ferrari


Wyścig:
1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
25
2
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
18
3
Romain Grosjean
Lotus-Renault
15
4
Fernando Alonso
Ferrari
12
5
Kimi Räikkönen
Lotus-Renault
10
6
Nico Hulkenberg
Sauber-Ferrari
8
7
Esteban Gutierrez
Sauber-Ferrari
6
8
Nico Rosberg
Mercedes
4
9
Jenson Button
McLaren-Mercedes
2
10
Felipe Massa
Ferrari
1

Klasyfikacja generalna kierowca:

1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
297
2
Fernando Alonso
Ferrari
207
3
Kimi Räikkönen
Lotus-Renault
177
4
Lewis Hamilton
Mercedes
161
5
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
148
6
Nico Rosberg
Mercedes
126
7
Felipe Massa
Ferrari
90
8
Romain Grosjean
Lotus-Renault
87
9
Jenson Button
McLaren-Mercedes
60
10
Nico Hulkenberg
Sauber-Ferrari
39
11
Paul di Resta
Force India-Mercedes
36
12
Adrian Sutil
Force India-Mercedes
26
13
Sergio Perez
McLaren-Mercedes
23
14
Daniel Ricciardo
STR-Ferrari
18
15
Jean-Eric Vergne
STR-Ferrari
13
16
Esteban Gutierrez
Sauber-Ferrari
6
17
Pastor Maldonado
Williams-Renault
1

Klasyfikacja generalna team:

1
Red Bull Racing-Renault
445
2
Ferrari
297
3
Mercedes
287
4
Lotus-Renault
264
5
McLaren-Mercedes
83
6
Force India-Mercedes
62
7
Sauber-Ferrari
45
8
STR-Ferrari
31
9
Williams-Renault
1