Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rush. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rush. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 listopada 2013

Dupek - czyli Baby wrażenia po seansie Rush

www.aceshowbiz.com

Po pierwsze musicie wiedzieć, że Baba bardzo długo czekała na ten film. Kiedy już podano datę światowej premiery rwała sobie włosy z głowy patrząc na datę tej polskiej. Polscy fani musieli czekać na film Rona Howarda aż dwa miesiące. 

Dla tych, którzy nie wiedzą, kim był James Hunt i Niki Lauda (są tacy w gronie fanów F1?) Baba przypomina - James Hunt (grany przez Chrisa Hemswortha), Brytyjczyk urodzony w 1947 w swojej karierze wystartował w 92 wyścigach, 10 razy dojechał do mety pierwszy, a  14 razy startował z pole position. Swoje mistrzostwo zdobył w 1976 roku z ekipą McLarena. Niki Lauda (w Rush portretował go Daniel Brühl) urodził się w Wiedniu dwa lata później niż Hunt. Jest trzykrotnym Mistrzem Świata - tytuły zdobywał w latach 1975, 1977 i 1984. Pewnie byłby Mistrzem i czwarty raz - w 1976, ale jego szanse przekreślił wypadek na torze Nürburgring.




 Bolid Laudy już na drugim okrążeniu wypadł z toru, uderzył w bandę, odbił się od niej i trafił pod auto Bretta Lungera. Ferrari Austriaka zapaliło się, Lauda został dotkliwie poparzony, a do jego płuc trafiła spora ilość toksycznych gazów. Kierowcę z wraku  wyciągali jego koledzy z toru - Lunger, Arturo Merzario i Guy Edwards. Mała ciekawostka. Edwardsa zagrał jego syn - Sean, który niestety także niedawno zmarł w wypadku na torze. 



Mówi się, że największym rywalem na torze był dla Laudy właśnie Hunt. I o tym (oczywiście z grubsza mówiąc) jest Rush. Ron Howard pokazał rywalizację dwójki genialnych kierowców, ale przede wszystkim starcie dwóch, zupełnie różnych osobowości. Austriak jest do dzisiaj uważany za jednego z najbardziej pracowitych, wyważonych kierowców. Niki starał się minimalizować ryzyko wypadku, dużo kalkulował i nieustannie chciał ulepszać swoją maszynę.  Wielka siłę charakteru zawodnik Ferrari pokazał, kiedy już 2 wyścigi po wypadku wrócił na tor, a w dodatku do mety dojechał czwarty. James Hunt - w gorącej wodzie kąpany, znany z agresywnego stylu jazdy, błyskotliwy na torze, a może nawet bardziej poza nim. O seksualnych wyczynach Hunta nadal krążą legendy. Ponoć Brytyjczyk był seksoholikiem,  a na pewno wiadomo, że leczył się z alkoholizmu i depresji.  Życie pełną piersią kosztowało Jamesa wiele - zmarł na atak serca w wieku 45 lat. Jednak nawet po śmierci potrafił rozkręcać zabawę. Jego przyjaciele zamiast stypy urządzili huczną imprezę. Taka była ostatnia wola Hunta. 

www.hobbyconsolas.com
Nic dziwnego, że na kanwie tak barwnych postaci reżyser i scenarzysta - Peter Morgan zbudowali uniwersalne widowisko, nawet dla tych, którzy z Formułą 1 mają mało wspólnego. Duet Howard-Morgan dobrze wyważyli proporcje, jeżeli chodzi o charaktery głównych bohaterów. James nie jest tylko hulaką, którego nie obchodzi nic poza panienkami, a Lauda nie został pokazany jako szaleniec dążący nieustannie do perfekcji. Ich charaktery są wielowymiarowe i w żadnym razie nie skrajne. 

Ową wielowymiarowosć najlepiej ukazują według Baby dwie sceny. W jednej z nich pokazana jest konferencja prasowa po wypadku Laudy. Jeden z kierowców pyta go, czy sądzi, że jego małżeństwo z Marlene Knaus (w tej roli śliczna Alexandra Maria Lara) 

1.fwcdn.pl
przetrwa, kiedy on wygląda, jak wygląda. Lauda kończy konferencję. A co robi Hunt? Sprawia pismakowi porządny łomot, a na koniec pyta go ironicznie o to samo, o co on pytał Nikiego. Jeżeli chodzi o jego 'rywala', który teoretycznie powinien jawić się widzowi, jako zimny perfekcjonista - Lauda szaleje nieco z Marlene właśnie. Kiedy prowadzi samochód dwójki Włochów robi to bardzo ostrożnie. Przyszła żona pyta go, czy pojechałby szybciej, gdyby go poprosiła. Lauda spełnia życzenie swojej uroczej pasażerki i daje popis niesamowitej jazdy. Warto wiedzieć, że taka sytuacja miała miejsce naprawdę. Na siedzeniu pasażera nie siedziała wtedy Marlene Knaus, ale Niki naprawdę prowadził cudzy samochód ku uciesze dwóch włoskich fanów Ferrari. 




Siłą w tych scenach są dialogi. Zabawne, z nutką ironii, ale nie przerysowane. Z resztą - dobre dialogi są obecne w całym filmie. Gra słów Hunta na innej konferencji prasowej (tym razem tej przed ostatnim wyścigiem w 1976) to też bardzo ciekawy i zabawny zabieg. Każda z postaci posługuje się swoim własnym językiem, charakterystycznym tylko dla niej. 

Baba musi przyznać, że nieco obawiała się o poziom kreacji aktorskiej Hemswortha. Chris jest znany z cyklu filmów o Thorze i Avengersach, gdzie delikatnie mówiąc nie miał zbyt wiele do zagrania. Nie żeby Baba w Bolidzie miała cokolwiek przeciw filmom na podstawie komiksów, bo sama czasami po takie sięga, ale umówmy się - Thor to aktorsko nie Loki (złosliwego boga w Avengers i Thorze gra Tom Hiddleston. Czyniąc mały off top - Baba poleca zapoznanie się z filmografią tego pana). W Rush Hemswortch wypadł jednak bardzo przyzwoicie. Jego Hunt był wiarygodny, a o to chyba chodziło? 

www.thebitbag.com
Ową wiarygodnosć Chris zdobył zawadiackim uśmieszkiem, tak podobnym do Hunta. Hemsworth także starał się grać oczami - wychodziło mu to nie najgorzej.  Oczywiście jasne jest, że aktorowi pomogła charakteryzacja i doskonałe kostiumy z epoki. W tej warstwie film również był doskonały. Kostiumy i scenografia nadawały całemu widowisku dużego realizmu. Przyjrzyjcie się chociażby ślubnemu smokingowi Hunta. 

media.zenfs.com
Niestety Olivia Wilde (notabene bardzo podobna do odtwarzanej przez siebie roli pierwszej żony kierowcy - tutaj kolejny plus dla ludzi od castingów - ich wybory były bardzo trafne) wystąpiła w bardziej współczesnej sukni niż Suzy Miller. 

Osobny akapit Baba postanowiła poświęcić Nikiemu Laudzie, a raczej aktorowi, który go zagrał. Daniel Bruhl - pół Niemiec, pół Hiszpan wystąpił w takich filmach jak Eva, Bękarty Wojny czy Piąta Władza, który własnie wchodzi na ekrany. Niezwykle utalentowany aktor w Rush pokazał ile potrafi. Baba w Bolidzie pominie jego fizyczne podobieństwo do Laudy, a skupi się na samej kreacji aktorskiej. Po pierwsze głos. Daniel brzmi jak Niki. Po drugie mimika twarzy. Jeden z bardzo dobrych dziennikarzy sportowych zajmujących się w Polsce F1 - pan Cezary Gutowski, który zresztą konsultował polskie napisy do Rush napisał, że 'aktorstwo stoi na najwyższym poziomie, a kreacja Nikiego Laudy jest po prostu Oscarowa - szczególnie, jeśli zna się Laudę'. Bruhl sprawia, że krzyki Laudy podczas oczyszczania mu płuc są bardzo wiarygodnie, podczas gdy w innym wykonaniu mogłby widza bawić, nadmierną interpretacją. Daniel Bruhl niczego nie przerysowywuje, jest do bólu autentyczny, porusza się jak kierowca, mówi jak on, nawet srodkowy palec pokazuje podobnie. Jego oczy grają każdą emocję - ból, zwątpienie, miłosć, zdeterminowanie. Scena w szpitalu, gdy Lauda po wypadku  usiłuje założyć swój kask jest genialna. Widza porusza widoczna na twarzy aktora determinacja i upór mimo fizycznego cierpienia. Baba w Bolidzie nie jest ekspertem filmowym, ale po tym jak na ekranie zobaczyła Nikiego Laudę odgrywającego samego siebie wróży Bruhlowi wielką karierę. 


bilder.t-online.de

www.br.de
Oprócz aktorstwa na wysokim poziomie warto zwrócić uwagę na wizualną warstwę filmu. Ruchoma kamera dawała wrażenie, jakby się było na torze. Wrażenia dopełniały fantastyczne zbliżenia na elementy bolidów, pobocze czy twarze kierowców. Naprawdę wartym uwagi zabiegiem był przeplatany montaż twarzy Laudy i Hunta ze srodkiem silnika samochodu.  Do tego kadry były postarzane, co dało efekt materiałów filmowych z lat 70. Ujęcia na bolidy wykonywano z różnych perspektyw, kamera w żadnym wypadku nie była stabilna. Często powtarzane były ujęcia na tył bolidów, co było bardzo ciekawe, ponieważ dokładnie pokazywało budowę tamtych maszyn. I jeszcze ten fantastyczny trik z Huntem i zapalniczką, którą bawił się wystukując rytm silnika. Rush pełne było takich nawiązań. 

Wcześniej BWB wspominała, że reżyserowi udało się nakręcić film uniwersalny, to znaczy taki, na którym nie będzie się nudzić osoba, która nie jest fanem F1. Baba podtrzymuje swoje słowa. Ma nawet na to dowody ;) na seans wybrała się całą rodzinką plus przyjaciółka - także miłośniczka tego sportu. Jednak Baba Seniorka (czytaj szanowna rodzicielka Baby) na F1 spojrzy tylko z doskoku i historię wypadku Laudy ledwo co kojarzyła. Film zrobił na niej duże wrażenie, powiedziała, że wcale się nie nudziła, a do tego po seansie wdała się w dyskusję na jego temat. Poza tym Baba widziała dużo dziewczyn, które wpadły na film ze swoimi drugimi połówkami i po napisach końcowych wcale nie narzekały. Według niektórych 'Niki Lauda był słodki'. Ok, czemu nie ;) 

Dużym plusem, ostatnim już z Baby listy, było wprowadzenie prawdziwych kierowców w kadr. Na końcu Rush widzimy obu zawodników już w 'ich prawdziwych wersjach'. Aha i kochani, nie było machania drążkami i dziwnej zmiany biegów, której się wszyscy obawiali. Reżyser zatrudnił ludzi, którzy na codzień zajmują się F1, a oni dopilnowali, żeby wszystko było na tip top pod względem szczegółów technicznych. No i do tego te ryki silników. Czysta poezja, Baba pokusie się nawet o stwierdzenie, że ryk silnika był lepszą muzyką niż fantastyczna, dopełniająca obrazu ścieżka dźwiękowa stworzona przez Hansa Zimmera. Tutaj znajdziecie link do soundracku Rush :)

Było jednak kilka rzeczy, które Babie nie przypadły do gustu. Słowem nie wspomniano, że ci dwaj wielcy rywale mieszkali ze sobą w londyńskim, jednopokojowym mieszkanku, więc musieli się prywatnie lubić. Niki Lauda stwierdził nawet, że Hunt był jego przyjacielem. Nagłe przeskoki czasowe w fabule także byłyby gorszą stroną filmu gdyby nie podpisy informujące widza, które GP aktualnie ogląda. Do tego wada zupełnie subiektywna - za mało czasu ekranowego dano Laudzie, a za dużo Huntowi. Wprawdzie można było zobaczyć historię z perspektywy dwóch kierowców, ale to Bruhl według Baby bardziej magnetyzował z ekranu, mimo, że niestety było go mniej...



Rush to opowieść nie tylko o Formule 1, a przede wszystkim o ludziach. Ich różnych charakterach, walce, marzeniach... na plakatach do Rush wypisana jest pewna dewiza. Każdy jest przecież przez coś napędzany. Ten film to historia ludzi napędzanych przez adrenalinę.





PS. Tytuł zawiera w sobie słowo 'dupek', ponieważ Hunt i Lauda określali się najczęściej takim epitetem ;) 

niedziela, 8 września 2013

Magiczna Monza

Red Bull Facebook
Monza to obok Monako jeden z ulubionych torów Baby, dlatego tak cieszyła się na dzisiejsze Grand Prix. Ogólnie Baba już parę razy powtarzała, że woli Formułę 1 w Europie, a zwłaszcza na tych najstarszych torach właśnie. Te stare tory chyba coś w sobie mają, bo musicie przyznać – Monza jest magiczna. Może chodzi o tradycję, ducha epoki Senny, Laudy, Villeneuvey...

W światku chodziły plotki, że Bernie Ecclestone zamierza zrezygnować z wyścigów na Monzy. Patrząc na to, co tam się dzisiaj działo – Bernie popełniłby duży błąd. Włoscy fani spisali się na medal. Chociaż gdyby spojrzeć na to z drugiej strony – zależy, kto wygrał. Włoscy kibice, a raczej rzec by można – kibice Ferrari nie byli zachwyceni (delikatnie mówiąc) zwycięstwem Sebastiana Vettela. Baba także nie była, ale do gwizdania pod podium i zagłuszania hymnów by się nie posunęła.

 Sam zainteresowany (trafniejszym słowem byłoby tutaj wygwizdany/wybuczany/dopisz brakujące określenia) sytuację skomentował w następujący sposób -Fantastyczny wyścig, ale słychać różnicę, kiedy wygrywa się tutaj w innym zespole niż włoski – po czym dodał wspaniałomyślnie, że nie wini włoskich kibiców, bo oni... mają to w genach. Baba nie ma pojęcia co ma gwizdanie do genetyki, a zwłaszcza, że Vettela wygwizdano też w Hiszpanii i Anglii. Widać – geny mają podobne. Przy okazji Sebastian pokazał, że ma poczucie humoru. Do teamu powiedział, że im więcej buczą tym Red Bull lepiej się spisał.

F1 Around the World
Co jednak ciekawe, do atmosfery we Włoszech odniósł się także Mark Webber. Kolega z teamu Niemca przyznał, że nie był fanem atmosfery na Monzy. Za to Fernando Alonso wręcz przeciwnie – to, jak bardzo mu się podobało pokazał na swoim Twitterze. 

Fernando Alonso Twitter
Fernando Alonso Twitter
Oprócz kontrowersji z wygwizdaniem zwycięzcy na torze sam wyścig nie był zbyt pasjonujący. Pomijając błąd Paula Di Resty, który wjechał w bolid Lotusa jadący przed nim, większych kraks nie było. 
Im a die hard F1 Fan
Incydent z udziałem zawodnika Force India i Romaina Grosjeana będzie analizowany po wyścigu. Oprócz Szkota rywalizacji nie ukończył także Jean Eric Vergne. Jego bolid po problemach najprawdopodobniej z silnikiem musiał zostać zepchnięty z toru.

Największym pechowcem dzisiejszego dnia został jednak nie kto inny, tylko pan Lewis 'Składam samokrytykę' Hamilton.

Racing humour
iągłe problemy, zjazd na niespodziewana wymianę kół – to wszystko dało kierowcy niezbyt dobrą, bo 9. pozycję. Ale kiedy spojrzeć na to z perspektywy fanów to okaże się, że Brytyjczyk zgotował nam pokaz doskonałej jazdy. Kiedy Vettel pruł przed siebie, Alonso go gonił sam będąc goniony przez Webbera to Lewis po cichutku robił co mógł, żeby przebić się na punktowane miejsca. Na uwagę zasługują szczególnie bardzo dobre manewry wyprzedzania, w tym jeden, chociaż nie udany, na ostatnim okrążeniu. Dla Baby 'Cichociemny Lewis' jest definitywnie najlepszym zawodnikiem dzisiejszego wyścigu. Ogólnie Baba zaczyna żywić do niego ciepłe uczucia. Kiedyś Hamilton był bucem prezentującym postawę li tylko roszczeniową, który za każde niepowodzenie na torze obwiniał wszystkich dookoła, tylko nie siebie (Sebastian Vettel – mówi to Panu coś?). Teraz kierowca dojrzał, doskonale radzi sobie z przystosowaniem się do bolidu Mercedesa, wspiera ekipę i po prostu robi wszystko, aby dobrze robić to, co do niego należy. I nawet na 'słitfocię' Buttmiltona możemy liczyć ;) Oby tak dalej :)

Im a die hard F1 Fan
Pozostając w temacie dobrze spisujących się kierowców nie sposób zapomnieć o Nico Hulkenbergu. Ten młody zawodnik Saubera startował z 3. pola, a wyścig skończył z 5. lokatą. Dużo się mówi o przejściu Hulka do Ferrari w sezonie 2014, ale Felipe Massa nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. We Włoszech był 4., a mógł być wyżej, gdyby nie to, że Ferrari kazało mu przepuścić Alonso. Kolejny raz Baba w Bolidzie czuje się cholernie zawiedzioną naiwniarą. Tak, tak Drodzy Państwo. To nie jest tak, że BWB nie wie, jakie za mistrzostwem zawodnika idą pieniądze, ale to ciągłe team order i traktowanie Brazylijczyka jak parobka coraz mniej jej się podoba. Kiedyś dojdzie do tego, że Hiszpan nie będzie potrafił wygrać wyścigu bez wsparcia kolegi z teamu...

Zresztą tutaj wyłania nam się kolejna afera – tym razem z kwalifikacji. Powodem emocji jest komunikat radiowy, który nadał Fernando Alonso. Nie był on zbyt miły, no bo jak miłym można nazwać obrażanie pracowników teamu i oskarżanie ich o zepsucie kwalifikacji? Później Fernando gęsto się z tego tłumaczył. Baba odnosi wrażenie, że Alonso ZAWSZE znajdzie coś na swoje usprawiedliwienie przy czym znaleźć usprawiedliwienie dla słów „myślę, że ktoś musiałby przejechać Sebastianowi po głowie” (oczywista aluzja do wypadkuna SPA w wykonaniu Romaina Grosjeana) trudno znaleźć usprawiedliwienie. Widać, że u Fernando frustracja z powodu bolidu i sytuacji punktowej sięga zenitu. Pan Andrzej powiedziałby zapewne 'mogę sobie wyobrazić, co dzieje się w głowie tego sympatycznego Hiszpana” - no i miałby troszkę racji ;)

Co się tyczy dzisiejszego komentarza na słonecznej stacji – tutaj BWB była zdziwiona. Grzegorz spisywał się bardzo dobrze – bez zbędnej ekscytacji, nikogo z nikim nie pomylił, relacjonował to, co aktualnie dzieje się na torze i ograniczył wstawki o Moto GP. Babie szczególnie podobał się fragment, w którym Grzegorz opowiadał o tym, jak to dostał od Andrzeja prezent – gazetkę o Rajdzie Polski ;)

Co się tyczy drugiej połówki naszego komentatorskiego duetu – cóż, dzisiaj wybitnie Babę pan Andrzej wkurzał. Może to zasługa wyświechtanych śpiewek o telefonie Vettela, którym się bawił zamiast pojsć na imprezę pożegnalną Webbera (pan Borowczyk wspominał już o tym podczas kwalifikacji...)? A może chodzi o niedoczytanie i błędne określenie Daniela Brühla (dla niewtajemniczonych – to odtwórca roli Nickiego Laudy w filmie Rush) Austriakiem. Owszem, Lauda pochodzi z Austrii, ale Daniel jest mieszanką niemiecko-hiszpańską, urodzoną w Barcelonie, a wychowaną w Niemczech.  


Jeżeli ktokolwiek dotarł aż do tego miejsca babowej przydługiej notki, to Baba mu serdecznie gratuluje i przedstawia tabelę:

GP WŁOCH NA TORZE MONZA:

Kwalifikacje:
1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
2
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
3
Nico Hulkenberg
Sauber-Ferrari
4
Felipe Massa
Ferrari
5
Fernando Alonso
Ferrari

Wyścig:
1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
25
2
Fernando Alonso
Ferrari
18
3
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
15
4
Felipe Massa
Ferrari
12
5
Nico Hulkenberg
Sauber-Ferrari
10
6
Nico Rosberg
Mercedes
8
7
Daniel Ricciardo
STR-Ferrari
6
8
Romain Grosjean
Lotus-Renault
4
9
Lewis Hamilton
Mercedes
2
10
Jenson Button
McLaren-Mercedes
1

Klasyfikacja generalna kierowca:
1
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
222
2
Fernando Alonso
Ferrari
169
3
Lewis Hamilton
Mercedes
141
4
Kimi Räikkönen
Lotus-Renault
134
5
Mark Webber
Red Bull Racing-Renault
130
6
Nico Rosberg
Mercedes
104
7
Felipe Massa
Ferrari
79
8
Romain Grosjean
Lotus-Renault
57
9
Jenson Button
McLaren-Mercedes
48
10
Paul di Resta
Force India-Mercedes
36
11
Adrian Sutil
Force India-Mercedes
25
12
Sergio Perez
McLaren-Mercedes
18
13
Daniel Ricciardo
STR-Ferrari
18
14
Nico Hulkenberg
Sauber-Ferrari
17
15
Jean-Eric Vergne
STR-Ferrari
13
16
Pastor Maldonado
Williams-Renault
1

Klasyfikacja generalna team:
1
Red Bull Racing-Renault
352
2
Ferrari
248
3
Mercedes
245
4
Lotus-Renault
191
5
McLaren-Mercedes
66
6
Force India-Mercedes
61
7
STR-Ferrari
31
8
Sauber-Ferrari
17
9
Williams-Renault
1
10
Marussia-Cosworth
0
11
Caterham-Renault
0


środa, 1 maja 2013

"Nic nie trwa wiecznie, ale czasem kończy się za szybko..."

mindennapi.hu
19 lat temu w tragicznym wypadku na torze Imola zginął Ayrton Senna. Zazwyczaj BWB nie podaje linków do Wikipedii, ale tym razem na Wiki znajdziemy naprawdę obszerny artykuł o wypadku Senny. Chciałaby jedynie wspomnieć, że dzień przed smiercią Brazylijczyka na torze Imola miała miejsce jeszcze jedna tragedia - przez większosć niestety zupełnie zapomniana. W kwalifikacjach zginął Austriak- Roland Ratzenberger. 

www.roland-ratzenberger.com
Baba, kiedy to się stało miała 3 latka i szczerze musi przyznać, że nie pamięta ani jednego wyscigu z Senną na torze. Jednak kiedy zaczęła interesować się F1 oczywistym stało się, że musi pozać jej wielkich mistrzów. Są co prawda "sezoniaki", których w sumie nie interesuje nic poza tym, co dzieje się teraz, ale prawdziwy fan musi znać Ayrtona Sennę. Trudno go nie znać. Senna został upamiętniony na wiele sposobów. Baba nie miała o tym pojęcia, ale w miasteczku niedaleko jej własnego jest nawet ulica Senny! Powstała też piękna piosenka ku pamięci tego wielkiego mistrza. Jej tytuł brzmi "Tęsknota" i to własnie z niej pochodzi cytat, który Baba użyła w tytule notki.



Jeżeli jednak już jestesmy w temacie wielkich mistrzów z dawnych lat - szykuje nam się na ten rok film o Laudzie i jego rywalizacji z Jamesem Huntem. Rush swoją premierę będzie miał w 2013 roku (w PL 25 października). główne role zagrają Chris Hemsworth (Thor, Avengers)  i Daniel Brühl znany między innymi z Goodbye Lenin czy Bękartów Wojny. Baba przyznaje, że strasznie się cieszy na ten film. Na pewno bedzie bardzo amerykańsko, wszystko zostanie przerysowane, albo i spłycone, ale na dzisiejszym rynku filmowym mało jest fabuły o F1, więc kino i tak zostanie zaliczone. (Wracając jeszcze na chwilkę do Ayrtona - obejrzyjcie sobie genialny dokument pod tytułem Senna - dostępny na YT w 4 partach). Baba obawia sie troszkę o Hemswortha w roli Hunta. Z charakteryzacją wszystko niby ok, ale Chris raczej... cóż aktorsko do Baby nie przemawia. 

www.thehollywoodnews.com
Co innego Daniel w roli Laudy.
www.cinemaxx.de


BWB cieszy jeszcze jeden fakt - obecnosć w filmie Natalie Dormer.Będzie to zapewne rola bardzo epizodyczna ( w trailerze miga podczas "czułej sceny" z Huntem), ale Baby skromna osoba bardzą lubi oglądać ją na ekranie. Baba już zagrzewa łapki i nogi, żeby pobiec do kina oraz obiecuje Wam, że zaraz po seansie zda Wam obszerną relację! Szykuje się doskonały seans! Z resztą - zobaczcie sami!




Na deser - nasi eksperci Webbo i Cake o Rush słów kilka ;)