Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Williams. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Williams. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2015

F1 prawie jak antyczne bitwy


W zeszły wyścigowy weekend na torze miejsce miały antyczne bitwy, rzec by można, na strategie. Oktawianem okazał się Mercedes, a rolę udręczonego Marka Antoniusza i zrozpaczonej Kleopatry koncertowo odegrał Williams. Byleby nie skończyło się tak, jak w przypadku tej pary. Dla niewtajemniczonych w historyczne niuanse - Antoniusz popełnił samobójstwo, a niedługo po nim to samo uczyniła królowa Egiptu. Także Williamsie - nie idź tą drogą.

Wszystko rozbiło się o deszcz i odkrywczą decyzję Lewisa o zjechaniu po opony pośrednie, podczas gdy prowadzący w wyścigu chłopcy z Williamsa postanowili radośnie mknąć ku mecie. Ich radość była krótkotrwała. Za flagą w szachownicę czekało wszystkich ogromne zaskoczenie. Znowu podium zdobył duet Mercedesa. 

Tym razem cyrk Formuły 1 odwiedza Węgry. Baba nie ma nic przeciwko temu, żeby sytuacja sprzed roku się powtórzyła. 


Jak na razie są na to widoki. Daniel Ricciardo jest czwarty. Pierwsze skrzypce w kwalach odegrały jak zawsze... dwa Merce i jedno Ferrari. Oczywiście było to Ferrari Vettela, na Raikkonena nie ma co liczyć. Na marginesie - jego dni "u Czerwonych" są raczej policzone. Plotki transferowe podkręcone są do niemożliwości. Ostatnia nowość? Jenson Button w Maranello. To są jakieś żarty prawda? Jaki jest sens wymieniać jeden stary mebel na drugi? Chyba, że urządzamy dom antykami. Równie dobrze można by im zaproponować Nikiego Laudę. Wiek podobny, a talent dużo większy ;). Baba w bolidzie nic nie ma do Buttona, ale... sami rozumiecie. 

Trudno, żeby oceniać Brytyjczyka przez pryzmat tego sezonu (jak powszechnie wiadomo, rower Kevina Magnussena jest szybszy, niż bolid Jensona), chociaż to on zdobył pierwsze punkty dla teamu. Fernando Alonso nad tym faktem boleje. Dzisiaj cisnął tak mocno, jak tylko mógł.  Baba podpowiada - spójrzcie na mijające go Ferrari w 40 sekundzie. Widać wsparcie, którego mentalnie udziela Hiszpanowi jego były team ;). 


F1 Trolls and News

Ciekawe, jakie niespodzianki zafunduje nam Honda jutro. Może McLaren dla odmiany dojedzie do mety? A tymczasem - bywajcie, do usłyszenia!


poniedziałek, 24 listopada 2014

Mamy nowego mistrza, a imie jego 40 i 4

MERCEDES AMG PETRONAS
Panie i panowie - mamy nowego mistrza Świata Formuły 1. Tak, jak przewidywała większość, tytuł wywalczył Lewis Hamilton. Baba wiedziała, że tak będzie, bo kibicowała Rosbergowi. Znaczy...właściwie to nie jest Baba wielką fanką Niemca, ale Brytyjczyka też nie, więc z dwojga złego lepiej było w tę stronę. I jak zwykle nie wyszło. Andrzej Borowczyk podsumował, że Nico na starcie wcielił się w Marka Webbera. No dobra, może zaspał, a może po prostu już wtedy zaczęły się jego kłopoty z ERS? Przed GP Rosberg 'kusił' Bottasa, pobytem w SPA, jeżeli ten wyprzedzi Hamiltona. Bottas bardzo się starał, jednak niestety także wcielił się w Webbera i przysnął lekko. Lewis za to poradził sobie rewelacyjnie i od początku zaczął budować nad rywalem przewagę. Z resztą nie musiał się zbyt wiele natrudzić. Po dwudziestu kilku okrążeniach silnik w bolidzie Rosberga zaczął tracić moc. Od tej pory zaczęła się walka Nico z samochodem i ciągła wymiana zdań przez team radio.  O dziwo - nawet w takiej sytuacji, co chwila spadając o jedna czy dwie pozycje nico Rosberg potrafił ze swoimi inżynierami rozmawiać spokojnie i bez pretensji. Mistrzostwo odjeżdżało z każda chwilą. Na kilka okrążeń przed końcem stało się jasne, że dojechanie do mety będzie cudem, a zdublowanie przez rywala do tytułu stanie się faktem, więc team postanowił ściągnąć zawodnika z toru. 



Rosberg jednak poprosił o możliwość dokończenia wyścigu. To się nazywa duch rywalizacji. Baba w bolidzie byłaby zdecydowanie bardziej pocieszona, gdyby Hamilton wygrał w równej walce, a nie nie dzięki usterce rywala. Nie chodzi oczywiście to, że Brytyjczyk jest gorszym kierowcą, nie może nim być, skoro w tym samym bolidzie wygrał ponad połową wyścigów więcej, ale mimo to niedosyt pozostaje....


Wszyscy wokół przejmowali się Nico Rosbergiem, aż mu Pastor Maldonado (o dziwo od kilku wyścigów bardzo spokojny) pozazdrościł i oto co widzowie zobaczyli na swoich ekranach:



Reakcja mechaników Lotusa była CO NAJMNIEJ  dziwna.


teandkimi.tumblr.com
No chyba, że śmiali się z treści Tweeta. Bo wiecie - Burn jest oficjalnym partnerem Lotusa ;)
Poza płonącymi autami i zepsutymi bolidami działo się jeszcze parę ciekawych rzeczy. Na przykład weźmy takiego Magnussena (ha - wiedzieliście, że o nim będzie prawda? ;)) No więc Magnussen jechał sobie spokojnie (o dziwo), aż tu nagle trafił się Nico Hulkenberg, który w niego przydzwonił. Potem chyba Adrian Sutil zapatrzył się na Nico, bo również w Kevina przydzwonił. Z tym, że efekty były różne - Niemiec dostał 5 sekund 'stop and go'. Baba przyzna się, że była zdziwiona faktem otrzymania kary przez zawodnika Force India. Do tej pory zawsze karano Duńczyka - czy był winny czy nie był. Ewentualnie, jeżeli jakiś kierowca (na przykład w Monako) nie wiedział, jak wyprzedzać bez ścinania zakrętów to sprawa pozostawała bez echa...

Jeżeli już wleźliśmy do garażu McLarena to możemy tam przez chwilkę zostać. Oczywiście będzie o transferach, bo o czym innym w tym przypadku? Plotki o Alonso to już w zasadzie nie plotki. Po zakończeniu wyścigu nasz drogi Hiszpan zdradził, że jego nowa praca to długoterminowy kontrakt. Teraz pozostaje tylko pytanie - kto takiego kontraktu nie posiada? Jenson czy Kevin? Brytyjski kierowca McLarena chyba chciał nam dać małą wskazówkę - po skończonym wyścigu podjechał pod trybuny i kręcił bączki. Wyglądało to trochę jak pożegnanie z kibicami. Babie byloby strasznie żal Buttona. To dobry, równy kierowca, może pojeździć jeszcze ze dwa sezony przynosząc dobre punkty dla stajni z Woking. Z drugiej jednak strony... Magnussen mimo kilku wpadek w tym sezonie rokuje bardziej perspektywicznie... Eh, w kółko Baba to powtarza, co drugą notkę także... pozwólcie, że przejdzie do innego tematu ;) 

Chociaż w tym przypadku wiadomo kto gdzie idzie i z kim będzie jeździł. Nie wiadomo tylko, za ile. I że będzie zabawnie. No bo czy duet Sebi może nie być zabawny? Osobno Vettel i Raikkonen nie przedstawiają tak wielkiego potencjału do kibicowania jak shippowanie ich razem. To chyba całkiem logiczne ;). Ferrari się cieszy, a Red Bull nie koniecznie. Chociaż pożegnanie z ich pupilem było bardzo ładne. Sami zobaczcie. 

Red Bull Facebook 
teandkimi.tumblr.com

Co do samego Sebastiana - Baba podziwia jego decyzję. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wybrałby Ferrari w tej chwili. A Vettel to zrobił. Chce się chłopak widać sprawdzić, spełnić swoje marzenie. Wiecie pewnie, że jego idolem jest Michael Schumacher. Wspomnienie starszego kolegi w czerwonym kombinezonie wygrywającego kolejne mistrzostwa pewnie młodemu Vettelowi zostało. 



www.ytools.com.br
grandprix247.com
Za marzeniami podążały też dzisiaj dwa Williamsy, a szczególnie Felipe Massa, którego za świetną jazdę, na podium nagrodzono pytaniem w typie 'jak się chłopie czujesz, kiedy ten tutaj, no gość obok ukradł ci mistrzostwo w 2008 roku?'. Głupota czy złośliwość? Felipe jednak, jak widać na załączonym obrazku sie nie przejął. Like a boss ;)

Felipe Massa Facebook

No to, drodzy Baby Czytelnicy - koniec sezonu, koniec notki. Do usłyszenia w marcu ;) Buziaki, a na deser - cos z cyklu 'przeżyjmy to jeszcze raz' ;) 

PS. Lewis zatrzymuje swój numer (44), bo jak sam stwierdził, że to zawsze był jego szczęsliwy numer. to przecież własnei z nim pierwszy raz został mistrzem. 
PS2. McLaren ogłosi swój skład nie wczesniej niż 1 grudnia. Trzymajcie więc kciuki, albo zbierajcie na Prozac i meliskę dla BWB. 

niedziela, 20 kwietnia 2014

GP Chin - wielkanocne rozluźnienie

wtf1.co.uk
 Święta jednak rozleniwiają... Baba wie, co mówi. Dzisiaj chłopaki w Chinach owo świąteczne  rozleniwienie poczuli. Wyścig to była istna procesja z koszyczkami. Jajeczka bardzo szybko powypadały z niego Sutilowi i Grosjeanowi. Obaj nie donieśli swoich pisanek do mety. Która, trzeba dodać - pojawiła się o jedno okrążenie za szybko. Stracił na tym kierowca Caterhama – Kamui Kobayashi – jego manewr wyprzedzania Julesa Bianchiego nie został uznany. W związku z błędem, jaki popełniła osoba machająca 'szachownicą' zdecydowano się skrócić wyścig o dwa okrążenia. Hamilton był nie mniej zdziwiony niż Baba w Bolidzie. -Spodziewałem się pokonać jeszcze jedno kółko, ale gdy wjechałem na prostą startową i na ułamek sekundy zerknąłem w bok zobaczyłem, jak wymachują mi flagą. Zdjąłem nogę z gazu na sekundę, ale zorientowałem się, że nikt z zespołu mi nie wiwatuje, więc po prostu pojechałem dalej. 
Przy okazji – czy ktoś zwrócił uwagę, że specyfikacja palców w tym sezonie się zmieniła? ;)

i1.eurosport.com
Nie martw się Lewis, nie tylko ty byłeś skonsternowany. Pan Andrzej dostarczył widzom Polsatu takich przeżyć, że ciężko było nie być. Baba w Bolidzie pomija fakt, że już na samym początku nasz drogi komentator pomylił Vettela z Ricciardem, albo może Ricciarda z Vettelem, chociaż nie to był Ricciardo... nie! Jednak Vettel (i tak w kółko). Zgodzi się również zbyć milczeniem kilkukrotne powtarzanie oczywistych faktów (typu – bolid Saubera ma nadwagę, Sutil jest wysoki, a Vergne przez odchudzanie się trafił do szpitala), ale męskich pieszczot Baba Andrzejowi nie daruje. Jej wyobraźnia w związku z Nico Rosbergiem i owymi pieszczotami wykracza poza zdroworozsądkowe pojmowanie motosportu. Na tym zakończmy ten bezsensowny temat ;) Do całego worka absurdów Andrzej Borowczyk dołożył gaworzenie Webbera i Neweya na Silverstone. Genialnie :D 

                        WTF1 - The Alternative F1 Blog
Przy okazji 'lepsza połówka' duetu komentatorskiego stwierdziła, że nie będzie nam próbowała zmieniać opinii odnośnie Alonso i Rosberga, ale po prostu 'delikatnie zasugeruje', że jeżeli ktoś uważa, że Rosberg to lepszy zawodnik niż Alonso to zwyczajnie się myli. Fani Nico – idźcie do domu – według pana Andrzeja jesteście pijani.  

Pogadajmy lepiej o mechanikach Williamsa, którzy chyba chcą stracić pracę. Po tak fatalnym pit stopie Felipe musieli się pewnie gęsto tłumaczyć. W sumie nie ma się co dziwić. Kłopoty z nakrętką i pistoletem zrujnowały Brazylijczykowi cały wyścig. Jednak trzeba oddać mechanikom sprawiedliwość – kłopoty z nakrętką i wywołało nieco wczesniej inne nieszczęście. To nieszczęście nazywało się kontakt z Fernando Alonso. I chociaż niektóre fanki poczytywałyby sobie kontakt z Alonso za dar boży, cud, prezent od Wielkiego Samuraja (niepotrzebne skreślić) to Massa nie był do końca zadowolony i winą za kolizję obarczył Hiszpana. -Miałem świetny start i według mnie Fernando mnie nie widział i we mnie uderzył. Baba musi przyznać, że tak to wyglądało, po prostu szkolny błąd, tak, jakby Alonso wyciął swoją licencję z kartonika z płatkami, ale znając jego klasę wyścigową to nic tu nie było takie proste i oczywiste.

 Baby ulubieniec – Kevin Magnussen radził sobie dzisiaj tak, że lepiej by było, gdyby wpadł do niej na żurek. Tak więc Kevin, jeżeli to czytasz to Baba w Bolidzie zaprasza na żurek. Tak, możesz wziąć tatę. Ponieważ pan Andrzej oczywiście będzie miał coś do powiedzenia na temat Jana Magnussena to zaproszenie kieruje Baba również do pana Andrzeja. Przynajmniej będzie wesoło...

Kolejny ulubieniec BWB w tym sezonie, czyli 'otwarty, uśmiechnięty, sympatyczny' Daniel Ricciardo był w Chinach tak dobry, że jego kolegę z zespołu znowu poproszono o zjechanie z drogi. RBR nie byłby sobą, gdyby w związku z poleceniami zespołowymi nie wybuchła jakaś mała afera. Aferka rzec by można. Zanim niemiecki zawodnik posłuchał polecenia teamu musiał się oczywiście piętnaście razy upewnić, czy aby Daniel nie ma takiej samej strategii, opon, bielizny pod kombinezonem (znowu – niepotrzebne skreślić). No cóż, sam zainteresowany nie chowa urazy - Start z brudnej strony toru nie wyszedł mi najlepiej, straciłem dwie pozycje. Potem wyścig zrobił się bardzo dobry. Ścigałem się z Sebem i powiedzieli mu przez radio, że ma mnie przepuścić. Nie chcę zaczynać żadnych konfliktów. Nie wiedziałem, co on [Vettel] mówił w czasie wyścigu. Nie byłem pewien, jaką obaj mamy strategię, ale udało mi się go wyprzedzić. Robiłem co mogłem, żeby dogonić Alonso. Bardzo dobrze czuję się w zespole. Chciałem stanąć na podium i jesteśmy coraz bliżej! (tłumaczenie za Sokolim Okiem). Może tym razem, w razie imprezy dla Daniela Sebastian nie będzie musiał bawić się Smartphonem na schodach przed wejściem?

   WTF1 - The Alternative F1 Blog
Niestety Dan Fernando nie złapał. A szkoda, byłby trzeci. Chociaż, jeżeli nawet by go 'złapał' to wyprzedzić Hiszpana nie jest tak łatwo. Dodatkowo Alonso chyba potrzebował podium. A co porabiał jego partner z zespołu? Ot, takie tam z fanami sobie porabiał. W sumie, czemu nie? Nando się ściga, to coś robić trzeba. Żeby motywacji nie brakło. A żeby Babie motywacji nie brakło, to wstawia tabele. I życzy Wam Wesołych Świąt :)

          WTF1 - The Alternative F1 Blog
Grand Prix Chin:

Kwalifikacje:

1 Lewis Hamilton Mercedes
2 Daniel Ricciardo Red Bull Racing-Renault
3 Sebastian Vettel Red Bull Racing-Renault
4 Nico Rosberg Mercedes
5 Fernando Alonso Ferrari
6 Felipe Massa Williams-Mercedes
7 Valtteri Bottas Williams-Mercedes
8 Nico Hulkenberg Force India-Mercedes
9 Jean-Eric Vergne STR-Renault
10 Romain Grosjean Lotus-Renault
11 Kimi Räikkönen Ferrari
12 Jenson Button McLaren-Mercedes
13 Daniil Kvyat STR-Renault
14 Adrian Sutil Sauber-Ferrari
15 Kevin Magnussen McLaren-Mercedes
16 Sergio Perez Force India-Mercedes
17 Esteban Gutierrez Sauber-Ferrari
18 Kamui Kobayashi Caterham-Renault
19 Jules Bianchi Marussia-Ferrari
20 Marcus Ericsson Caterham-Renault
21 Max Chilton Marussia-Ferrari
DNQ Pastor Maldonado Lotus-Renault

Wyścig:
1 Lewis Hamilton Mercedes 25
2 Nico Rosberg Mercedes 18
3 Fernando Alonso Ferrari 15
4 Daniel Ricciardo Red Bull Racing-Renault 12
5 Sebastian Vettel Red Bull Racing-Renault 10
6 Nico Hulkenberg Force India-Mercedes 8
7 Valtteri Bottas Williams-Mercedes 6
8 Kimi Räikkönen Ferrari 4
9 Sergio Perez Force India-Mercedes 2
10 Daniil Kvyat STR-Renault 1

Klasyfikacja generalna kierowca:
1 Nico Rosberg Mercedes 79
2 Lewis Hamilton Mercedes 75
3 Fernando Alonso Ferrari 41
4 Nico Hulkenberg Force India-Mercedes 36
5 Sebastian Vettel Red Bull Racing-Renault 33
6 Daniel Ricciardo Red Bull Racing-Renault 24
7 Valtteri Bottas Williams-Mercedes 24
8 Jenson Button McLaren-Mercedes 23
9 Kevin Magnussen McLaren-Mercedes 20
10 Sergio Perez Force India-Mercedes 18
11 Felipe Massa Williams-Mercedes 12
12 Kimi Räikkönen Ferrari 11
13 Jean-Eric Vergne STR-Renault 4
14 Daniil Kvyat STR-Renault 4

Klasyfikacja generalna team:
1 Mercedes 154
2 Red Bull Racing-Renault 57
3 Force India-Mercedes 54
4 Ferrari 52
5 McLaren-Mercedes 43
6 Williams-Mercedes 36
7 STR-Renault 8
8 Lotus-Renault 0
9 Sauber-Ferrari 0
10  Marussia-Ferrari 0
11 Caterham-Renault 0



czwartek, 3 kwietnia 2014

Spóźniona Malezja

W myśl zasady – lepiej późno, niż wcale - porozmawiajmy o Malezji. Będzie skrótowo i bardzo mało błyskotliwie (Baba w ferworze dnia codziennego zgubiła notatki z Grand Prix, więc musicie jej to wybaczyć). Taki mały gif na przeprosiny ;)

http://wtf1.co.uk/
Zaczniemy oczywiście od najbardziej kontrowersyjnej sprawy – czyli poleceń zespołowych w teamie Williams. Felipe Massa przez team radio usłyszał 'Valtteri isfaster than you'. Nie trzeba chyba omawiać podobnego 'incydentu' z udziałem Alonso i Massy (wystarczająco często robili to Grzegorz i Andrzej w zeszłym roku). Przed startem sezonu Massa tyle razy odgrażał się, że wraz z przejściem do Williamsa skończy się jego rola 'chłopca do bicia', że Baba była pewna tego, co Brazylijczyk zrobi. A raczej czego nie zrobi. No i nie przeliczyła się - Felipe Valtteriego nie puścił. Na nic zdały się prośby i błagania. Ostatecznie Massa dojechał do mety przed swoim kolegą z teamu. Zawodnik tłumaczył się tym, że skoro Bottas, mimo świeższych opon i lepszych czasów nie poradził sobie z nim, to z Buttonem, którego rzekomo miał wyprzedzić nie poradziłby sobie tym bardziej. Cóż, zawsze to jakieś wytłumaczenie, a każdy kij ma dwa końce.  

Z jednej strony – zestaw słów użytych do 'pouczenia' Brayzlijczyka był co najmniej niefortunny. Felipe kilka razy mówił, że polecenia zespołowe z 2010 roku bardzo go zdenerwowały. Użył nawet określenia 'najgorszy moment w karierze'. Jeżeli tak by na to spojrzeć – Massa postąpił jak najbardziej właściwie. Bo nie ma nic lepszego, niż kierowca, który wreszcie pokazuje, na co go stać. Z drugiej strony Felipe po prostu nie wykonał polecenia swojego pracodawcy, a do tego działał na jego szkodę teoretycznie pozbawiając go lepszych punktów. Zwolenników tej teorii dodatkowo przekonuje fakt, że Bottas nie walczył z Massą, ponieważ górę wziął jego zdrowy rozsądek. Gdyby jednak doszło do walki mogłoby dojść do kontaktu, co w konsekwencji oznaczałoby jeszcze większą stratę punktową lub nawet odpadnięcie obu zawodników z wyścigu. Zwłaszcza, że fiński kierowca na początku wyścigu posłuchał team orders i przepuścił Massę. A Baby końcowy werdykt? Cóż, mimo wszelkich zagrożeń, jakie niosła za sobą decyzja – Baba cieszy się, że Massa Bottasa nie przepuscił. Owszem, spadło na niego za to kilka głosów krytyki, jednak w sytuacji odwrotnej śmiałby się z niego cały formułowy świat. Poza tym zmagania na Sepang były dopiero drugim wyścigiem sezonu, a jego wynik nie był rozstrzygający dla tytułu.

Baba oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie napisała słów paru o swoich ulubieńcach. Kevin Magnussen – debiutant w McLarenie chyba zajmie miejsce Marka Webbera. Kevin, chociaż popełnił w Malezji błąd (kontakt z Raikkonenem, w wyniku czego w bolidzie Fina została przebita opona) to naprawdę 'ładnie' z tego wybrnął, elegancko biorąc całą winę na siebie. -Bardzo przepraszam zespół, że nabałaganiłem, mogliśmy dziś zdobyć dobre punkty, więc naprawdę jestem sobą zawiedziony – powiedział po GP. Talent (udowodnił to w Australii), pokora no i... te piękne oczy ;)


Baba zdecydowanie widzi w młodym Duńczyku potencjał na męża wyścigowy. Niestety, FIA zdecydowanie przesadza z karaniem Keva za jego przewiniena. Pięciosekundowa kara stop and go, a do tego 2 punkty karne... Idź do domu składzie sędziowski – jesteś pijany.

Taki sam potencjał ma Daniel Ricciardo – Australijczyk, który zajął miejsce w fotelu Marka Webbera. Baba przyznaje, że Dan nie wydawał jej się najlepszym wyborem na to stanowisko, ale teraz gorąco mu kibicuje. Niestety los chyba nie podziela sympatii Baby w Bolidzie. W Albert Park został zdyskwalifikowany z powodu przekroczenia limitów paliwa. Na Sepang zabłysnął naprawdę udaną walką z Vettelem (start wygrał). Nawet Christian Horner nie szczędził mu pochwał -To prawdziwy kierowca wyścigowy! W GP Malezji najpierw wyprzedził Alonso, a potem obszedł po zewnętrznej Seba. Zostawili sobie wystarczająco dużo miejsca. Później prawie jeszcze dopadł Rosberga. Niestety, ten bardzo udany występ zniweczył 'syndrom Marka Webbera'. Jego młodszy kolega był zmuszony wycofać się z GP po serii bardzo niefortunnych zdarzeń. Najpierw kara stop and go (10 sekund) za błąd zespołu – niedokręconą nakrętkę, a potem urwanie przedniego skrzydła. Co czeka na Daniela w Bahrajnie? Baba aż boi się mysleć... 


Tym, jakże miłym akcentem zakończmy dywagację na temat GP Singapuru. Do nastepnego ;)
PS. Fernando Alonso najwyraźniej już przygotowywuje się, żeby oprowadzić nas po całym padoku. Bez wyjątku ;)

WTF1 - The Alternative F1 Blog
WTF1 - The Alternative F1 Blog

GP Malezji na torze Sepang

Kwalifikacje:

1
Lewis Hamilton
Mercedes
2
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
3
Nico Rosberg
Mercedes
4
Fernando Alonso
Ferrari
5
Daniel Ricciardo
Red Bull Racing-Renault

Wyscig:

1
Lewis Hamilton
Mercedes
25
2
Nico Rosberg
Mercedes
18
3
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
15
4
Fernando Alonso
Ferrari
12
5
Nico Hulkenberg
Force India-Mercedes
10
6
Jenson Button
McLaren-Mercedes
8
7
Felipe Massa
Williams-Mercedes
6
8
Valtteri Bottas
Williams-Mercedes
4
9
Kevin Magnussen
McLaren-Mercedes
2
10
Daniil Kvyat
STR-Renault
1

Klasyfikacja kierowca:

1
Nico Rosberg
Mercedes
43
2
Lewis Hamilton
Mercedes
25
3
Fernando Alonso
Ferrari
24
4
Jenson Button
McLaren-Mercedes
23
5
Kevin Magnussen
McLaren-Mercedes
20
6
Nico Hulkenberg
Force India-Mercedes
18
7
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
15
8
Valtteri Bottas
Williams-Mercedes
14
9
Kimi Räikkönen
Ferrari
6
10
Felipe Massa
Williams-Mercedes
6
11
Jean-Eric Vergne
STR-Renault
4
12
Daniil Kvyat
STR-Renault
3
13
Sergio Perez
Force India-Mercedes
1

Klasyfikacja team:

1
Mercedes
68
2
McLaren-Mercedes
43
3
Ferrari
30
4
Williams-Mercedes
20
5
Force India-Mercedes
19
6
Red Bull Racing-Renault
15
7
STR-Renault
7
8
Sauber-Ferrari
0
9
Lotus-Renault
0
10
Caterham-Renault
0
11
Marussia-Ferrari
0

 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Pożegnania, sentymenty, wywrotki, wypadki - trochę się działo na Interlagos

Mark Webber Official

Ostatni wyścig tego sezonu, możecie się więc spodziewać, że w temacie Interlagos powieje u Baby patosem. Notka miała powstać już wczoraj, ale Baba postanowiła przemyśleć sobie pewne rzeczy, aby oddać je jak najcelniej. 

W odróżnieniu od ostatniego grzybobrania na torze w Austin, wczorajsze GP na Interlagos było naprawdę ciekawe, mimo że tytuł Mistrza Świata był już zaklepany. Sezon, który w drugiej połowie nie ekscytował zupełnie niczym (chyba, że się jest wielkim fanem Red Bulla i Sebastiana Vettela) skończył się w miarę ciekawie.  Komentatorzy Polsatu od początku transmisji przepowiadali deszcz i z lubością wypatrywali jego śladów na kamerze. Baba przyznaje się, że też wypatrywała. Większy deszcz jednak nie nadszedł, a szkoda, bo mogło być jeszcze ciekawiej.

Start zaskoczył widzów - Vettel startujący z pole position nie utrzymał prowadzenia. Od razu wyprzedził go Nico Rosberg. Fanom Mercedesa nie było jednak dane długo cieszyć się dominacją Rosberga. Vettel już na drugim okrążeniu wybił się na prowadzenie i tam pozostał do końca wyścigu. Świetny start zaliczył też żegnający się z Ferrari Felipe Massa. Brazylijczyk bardzo szybko znalazł się na 6 miejscu (startował z 9) i jechał naprawdę dobry wyścig. Baby zdaniem byłby na podium, gdyby nie kara, jaką dostał za wyjechanie czterema kołami poza linię przy wyjeździe z alei serwisowej. 

cdn.images.autosport.com
Sędziowie uznali, że niezbędna jest tu kara przejazdu przez aleję, co zawodnik Ferrari skomentował kilkakrotnym 'niewiarygodne' przez team radio. Karę odbył dopiero na 35 okrążeniu i wyjechał na tor ósmy. Od razu zaczął szaleńczą pogoń za Serio Perezem, ale niestety nie udało mu się odrobić straty i skończył na 9 miejscu. Po wyścigu powiedział, że zdaje sobie sprawę ze swojego przewinienia, ale inni, którzy robili dokładnie to samo ukarani nie zostali. Na pocieszenie Ferrari zgotowało mu miłe pożegnanie. 





Nie mniejszego pecha miał Lewis Hamilton, który ponoć wydatnie przyczynił się do tego, że Massa odbył karę. Podczas 47 kółka zawodnik Mercedesa wykonał o jeden ruch kierownicą za dużo i doszło do kontaktu z Williamsem Valteriego Bottasa. W konsekwencji bolid Bottasa stracił koło, co wykluczyło go z GP, a w samochodzie Brytyjczyka pękła opona. Za spowodowanie kontaktu Hamiltona ukarano ni mniej, ni więcej kara przejazdu przez aleję serwisową. Karma, co panie Lewis? :D


img406.imageshack.us

W okolicach 47 okrążenia to się ogólnie zaczęły dziać ciekawe rzeczy. Z niezapowiedzianą wizytą do swoich mechaników wpadł Sebastian Vettel. Niestety nikt na niego nie czekał. Jeden z mechaników dopiero dobiegał do bolidu z oponą, kiedy pozostałe trzy były już zakładane. Czyżby mechanicy Red Bulla też mieli po dziurki w nosie dominacji Vettela? ;) Zaraz za czterokrotnym Mistrzem Świata mechaników odwiedził Mark Webber. Porównanie ich pit stopów korzystniej wyszło dla Marka. 

Kolejnym ukaranym kierowcą był Giedo Van Der Garde. Młodzik prowadzący Caterhama zignorował niebieskie flagi, które informują, że za nim jest dużo szybszy kierowca i należy przygotować się do manewru wyprzedzania. Cóż, każdemu może się zdarzyć. Następnym razem pamiętaj Giedo:


Pozostając w temacie pecha i pay driverów to równiutko na 61 okrążeniu bolid Charlesa Pica odmówił posłuszeństwa i radośnie zaczął toczyć się po torze. Odpadło mu koło, ale Charles niestety nie był na tyle zmyślny, żeby zauważyć, co się dzieje. Działo się 'coś' i było to bardzo tajemnicze 'coś'.  Cóż, tajemnicze było także to, dlaczego samochód był tak długo zabierany z pobocza. Kolejną zagadką, którą, jak to mówi pan Andrzej ekipa jednego z teamów 'rozwiązywała organoleptycznie' - to znaczy przez wyciągnięcie ręki spod daszka, było to, czy pada czy nie pada. Oraz, bądźmy szczerzy czy padać będzie czy nie. Niestety Interlagos nie zaszczyciło fanów w tym roku deszczem. A szkoda. 

Przyszła gwiazda Lotusa, czyli niestety Pastor 'Strtefa Ochronna' Maldonado na 65 okrążeniu postanowił nieco wyprzedzić przyszłość i pokręcić bączki jak Sebastian Vettel. Niestety kosztowało to Jeana Erica Vergnea wycieczkę poza tor. No dobra, żeby być precyzyjną Baba powie, że prawie wycieczkę poza tor. Tak czy siak ekipa z Enstone powinna się dobrze zastanowić, czy dawać w ręce Wenezuelczyka cokolwiek szybszego niż jego tegoroczny Williams. Szczerze? Baba nie dałaby mu poprowadzić wózka sklepowego, ale może jest do niego zbyt uprzedzona? Strach się bać, że czas może pokazać, czy Baba miała rację. 

Każdy, kto czytał więcej niż jedną notkę na babawbolidzie.blogspot.com wie, że jego autorka jest wielką fanką byłego już zawodnika Red Bulla. W tym wypadku niemożliwym jest fakt, aby jednego z akapitów nie poświecić Markowi Webberowi. Australijczyk w F1 był od 2002 roku. W Milton Keynes spędził 7 lat. Baba nie czuje się jeszcze na siłach, żeby przypominać wszystkie najlepsze sytuacje z udziałem Webbo. Bo widzicie, są rzeczy, które wzruszają nawet tak starą i teoretycznie stabilną emocjonalnie babę jak... ja. Zauważyliście pewnie, że zawsze piszę w trzeciej osobie. Właściwie to nie wiem, skąd wzięła się taka konwencja na bloga. Może po prostu daje mi to dystans do własnych opinii, by czasem nie były zbyt ostre? Jeżeli jednak chodzi o Webbera to pisanie w trzeciej osobie nie wydaje mi się właściwe. Mimo, że Webber nie był najlepszym kierowcą na torze, a jego kolega z teamu, jak pokazują punkty był od niego dużo lepszy to Australijczyk podbił serca fanów. Piszą o nim jak o gentlemanie, który ma klasę - na torze i poza nim. Zawodniku, który był bardzo równy i wyważony, może nie błyszczał spektakularnymi manewrami, ale swoje robił. Ostatnie dwa sezony (przedzielone co prawda tryumfem Raikkonena w zeszłym roku) Webber zakończył na pozycji drugiego vicelidera klasyfikacji generalnej. Niby nic, bo pamięta się tylko o mistrzach, ale z drugiej strony - dlaczego mamy umniejszać jego osiągnięcia? O Marku mam tyle do napisania, że nie ogarnęłaby tego jedna notka, więc skupię się na jego pożegnaniu z F1. 

Australijczyk dowidzenia swoim fanom powiedział na  drugim schodku podium. Tradycyjnie już zaspał nieco na starcie, ale szybko wziął się za odrabianie strat. Pokazał, że jednak umie wyprzedzać, kiedy znakomicie walczył z Fernando Alonso. Pilnował też, aby Hiszpan nie wyprzedził jego. Był szybki i zdecydowany. Nie gonił jednak Vettela, nie chciał by ktokolwiek za darmo dawał mu wygraną w jego ostatnim wyścigu . Felipe Massa zaprezentował zupełnie inną postawę, kiedy ogłosił, że Alonso przepuściłby go, gdyby nie kara przejazdu przez aleję serwisową. Niektórzy porównują Felipe do Marka, albo, by być bardziej precyzyjnym, porównuje się ich sytuacje w zespołach. Obaj byli kierowcami numer dwa, ale Webber nigdy nie dawał sobą pomiatać. Naprawdę lubię Massę, ale jego niektóre komentarze po ogłoszeniu odejścia z Ferrari wygłoszone zostały zbyt późno. Webber w tej materii nikogo nie oszczędzał. Pamiętacie słynny już rzut szklanką na konferencji prasowej po tym, jak nos bolidu Webbera dano Vettelowi? Albo komunikat 'Nieźle, jak na drugiego kierowcę, co?' gdy Webber wygrał Silverstone? Massę na takie gesty stać nie było. Nie mnie oceniać dlaczego i czy to dobrze - chcę tylko pokazać jak bardzo Webber się od Massy różnił.

Bardzo podobało mi się to, że na okrążeniu zjazdowym Mark ściągnął kask, balaklawę i jechał z odkrytą głową. Możecie się troszkę uśmiechnąć, po tym, co zaraz przeczytacie, ale to było wzruszające. Mark tłumaczył potem, że chciał fanom pokazać twarz, bo mają szansę oglądać ją tylko na podium i tak naprawdę często nie wiedzą, kto kryje się pod kaskiem. 

scontent-b-ams.xx.fbcdn.net
Nie było chyba nikogo, komu uśmiech nie wpełzłby na twarz po tym, jak zaaferowany Webb zaliczył wywrotkę na podium. 




Będzie mi bardzo Webbera brakowało. Bardzo to w sumie za mało powiedziane. Z F1 odszedł kierowca, któremu kibicowałam od samego początku. W dodatku nie byłam zupełnie przygotowana do transferu Red Bull-Porshe. Ale jak się kocha sport, a nie zawodnika to jakoś się takie straty przeboleje i nie przestaje się oglądać, kiedy on wypada z wyścigu czy zostawia ten sport (a już o takich sytuacjach słyszałam). W przyszłym sezonie będę kibicować Massie i Grosjeanowi. A nuż, któryś z ich skradnie Baby formułowe serce tak, jak zrobił to Webber? W sumie zamiast katować Was moimi wypocinami mogłam od razu wstawić to wideo. Oddaje mniej więcej emocje, jakie towarzyszyły Babie w Bolidzie przy pożegnaniu Webbera. Wideo nie jest mojego autorstwa. Zrobił je Ayrton01CZ. Tutaj możecie odwiedzić jego kanał na You Tube. 


Zrobiło się emocjonalnie, wzruszająco i kluskowato. Tego nie lubimy, więc tradycyjnie - ostatni raz w tym roku Baba poda Wam tabele: 

GP Brazyli na torze Interlagos: 

KWALIFIKACJE:

1
Sebastian Vettel
Red Bull-Renault
2
Nico Rosberg
Mercedes
3
Fernando Alonso
Ferrari
4
Mark Webber
Red Bull-Renault
5
Lewis Hamilton
Mercedes

WYŚCIG:

1 Sebastian Vettel Red Bull-Renault 25
2 Mark Webber Red Bull-Renault 18
3 Fernando Alonso Ferrari 15
4 Jenson Button McLaren-Mercedes 12
5 Nico Rosberg Mercedes 10
6 Sergio Perez McLaren-Mercedes 8
7 Felipe Massa Ferrari 6
8 Nico Hulkenberg Sauber-Ferrari 4
9 Lewis Hamilton Mercedes 2
10 Daniel Ricciardo STR-Ferrari 1

KLASYFIKACJA GENERALNA KIEROWCA:


1 Sebastian Vettel Red Bull Racing-Renault 397
2 Fernando Alonso Ferrari 242
3 Mark Webber Red Bull Racing-Renault 199
4 Lewis Hamilton Mercedes 189
5 Kimi Räikkönen Lotus-Renault 183
6 Nico Rosberg Mercedes 171
7 Romain Grosjean Lotus-Renault 132
8 Felipe Massa Ferrari 112
9 Jenson Button McLaren-Mercedes 73
10  Nico Hulkenberg Sauber-Ferrari 51
11  Sergio Perez McLaren-Mercedes 49
12 Paul di Resta Force India-Mercedes 48
13 Adrian Sutil Force India-Mercedes 29
14 Daniel Ricciardo STR-Ferrari 20
15 Jean-Eric Vergne STR-Ferrari 13
16 Esteban Gutierrez Sauber-Ferrari 6
17 Valtteri Bottas Williams-Renault 4
18 Pastor Maldonado Williams-Renault 1
19 Jules Bianchi Marussia-Cosworth 0
20 Charles Pic Caterham-Renault 0
21 Heikki Kovalainen Lotus-Renault 0
22 Giedo van der Garde Caterham-Renault 0
23 Max Chilton Marussia-Cosworth 0

KLASYFIKACJA GENERALNA TEAM:

1 Red Bull Racing-Renault 596
2 Mercedes 360
3 Ferrari 354
4 Lotus-Renault 315
5 McLaren-Mercedes 122
6 Force India-Mercedes 77
7 Sauber-Ferrari 57
8 STR-Ferrari 33
9 Williams-Renault 5
10  Marussia-Cosworth 0
11  Caterham-Renault 0


Żegnamy się z sezonem, żegnamy się z silnikiem V8, z kilkoma kierowcami... Teraz nie pozostaje nam nic innego, tylko z optymizmem spoglądać w przyszłość. Oby seszon 2014 był ciekawszy niż ten 2013. Do grudniowych testów. I pamiętajcie - 6 grudnia czeka nas Gala FIA :) A na deser - TEN DŹWIĘK - V8 po raz ostatni.