czwartek, 3 kwietnia 2014

Spóźniona Malezja

W myśl zasady – lepiej późno, niż wcale - porozmawiajmy o Malezji. Będzie skrótowo i bardzo mało błyskotliwie (Baba w ferworze dnia codziennego zgubiła notatki z Grand Prix, więc musicie jej to wybaczyć). Taki mały gif na przeprosiny ;)

http://wtf1.co.uk/
Zaczniemy oczywiście od najbardziej kontrowersyjnej sprawy – czyli poleceń zespołowych w teamie Williams. Felipe Massa przez team radio usłyszał 'Valtteri isfaster than you'. Nie trzeba chyba omawiać podobnego 'incydentu' z udziałem Alonso i Massy (wystarczająco często robili to Grzegorz i Andrzej w zeszłym roku). Przed startem sezonu Massa tyle razy odgrażał się, że wraz z przejściem do Williamsa skończy się jego rola 'chłopca do bicia', że Baba była pewna tego, co Brazylijczyk zrobi. A raczej czego nie zrobi. No i nie przeliczyła się - Felipe Valtteriego nie puścił. Na nic zdały się prośby i błagania. Ostatecznie Massa dojechał do mety przed swoim kolegą z teamu. Zawodnik tłumaczył się tym, że skoro Bottas, mimo świeższych opon i lepszych czasów nie poradził sobie z nim, to z Buttonem, którego rzekomo miał wyprzedzić nie poradziłby sobie tym bardziej. Cóż, zawsze to jakieś wytłumaczenie, a każdy kij ma dwa końce.  

Z jednej strony – zestaw słów użytych do 'pouczenia' Brayzlijczyka był co najmniej niefortunny. Felipe kilka razy mówił, że polecenia zespołowe z 2010 roku bardzo go zdenerwowały. Użył nawet określenia 'najgorszy moment w karierze'. Jeżeli tak by na to spojrzeć – Massa postąpił jak najbardziej właściwie. Bo nie ma nic lepszego, niż kierowca, który wreszcie pokazuje, na co go stać. Z drugiej strony Felipe po prostu nie wykonał polecenia swojego pracodawcy, a do tego działał na jego szkodę teoretycznie pozbawiając go lepszych punktów. Zwolenników tej teorii dodatkowo przekonuje fakt, że Bottas nie walczył z Massą, ponieważ górę wziął jego zdrowy rozsądek. Gdyby jednak doszło do walki mogłoby dojść do kontaktu, co w konsekwencji oznaczałoby jeszcze większą stratę punktową lub nawet odpadnięcie obu zawodników z wyścigu. Zwłaszcza, że fiński kierowca na początku wyścigu posłuchał team orders i przepuścił Massę. A Baby końcowy werdykt? Cóż, mimo wszelkich zagrożeń, jakie niosła za sobą decyzja – Baba cieszy się, że Massa Bottasa nie przepuscił. Owszem, spadło na niego za to kilka głosów krytyki, jednak w sytuacji odwrotnej śmiałby się z niego cały formułowy świat. Poza tym zmagania na Sepang były dopiero drugim wyścigiem sezonu, a jego wynik nie był rozstrzygający dla tytułu.

Baba oczywiście nie byłaby sobą, gdyby nie napisała słów paru o swoich ulubieńcach. Kevin Magnussen – debiutant w McLarenie chyba zajmie miejsce Marka Webbera. Kevin, chociaż popełnił w Malezji błąd (kontakt z Raikkonenem, w wyniku czego w bolidzie Fina została przebita opona) to naprawdę 'ładnie' z tego wybrnął, elegancko biorąc całą winę na siebie. -Bardzo przepraszam zespół, że nabałaganiłem, mogliśmy dziś zdobyć dobre punkty, więc naprawdę jestem sobą zawiedziony – powiedział po GP. Talent (udowodnił to w Australii), pokora no i... te piękne oczy ;)


Baba zdecydowanie widzi w młodym Duńczyku potencjał na męża wyścigowy. Niestety, FIA zdecydowanie przesadza z karaniem Keva za jego przewiniena. Pięciosekundowa kara stop and go, a do tego 2 punkty karne... Idź do domu składzie sędziowski – jesteś pijany.

Taki sam potencjał ma Daniel Ricciardo – Australijczyk, który zajął miejsce w fotelu Marka Webbera. Baba przyznaje, że Dan nie wydawał jej się najlepszym wyborem na to stanowisko, ale teraz gorąco mu kibicuje. Niestety los chyba nie podziela sympatii Baby w Bolidzie. W Albert Park został zdyskwalifikowany z powodu przekroczenia limitów paliwa. Na Sepang zabłysnął naprawdę udaną walką z Vettelem (start wygrał). Nawet Christian Horner nie szczędził mu pochwał -To prawdziwy kierowca wyścigowy! W GP Malezji najpierw wyprzedził Alonso, a potem obszedł po zewnętrznej Seba. Zostawili sobie wystarczająco dużo miejsca. Później prawie jeszcze dopadł Rosberga. Niestety, ten bardzo udany występ zniweczył 'syndrom Marka Webbera'. Jego młodszy kolega był zmuszony wycofać się z GP po serii bardzo niefortunnych zdarzeń. Najpierw kara stop and go (10 sekund) za błąd zespołu – niedokręconą nakrętkę, a potem urwanie przedniego skrzydła. Co czeka na Daniela w Bahrajnie? Baba aż boi się mysleć... 


Tym, jakże miłym akcentem zakończmy dywagację na temat GP Singapuru. Do nastepnego ;)
PS. Fernando Alonso najwyraźniej już przygotowywuje się, żeby oprowadzić nas po całym padoku. Bez wyjątku ;)

WTF1 - The Alternative F1 Blog
WTF1 - The Alternative F1 Blog

GP Malezji na torze Sepang

Kwalifikacje:

1
Lewis Hamilton
Mercedes
2
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
3
Nico Rosberg
Mercedes
4
Fernando Alonso
Ferrari
5
Daniel Ricciardo
Red Bull Racing-Renault

Wyscig:

1
Lewis Hamilton
Mercedes
25
2
Nico Rosberg
Mercedes
18
3
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
15
4
Fernando Alonso
Ferrari
12
5
Nico Hulkenberg
Force India-Mercedes
10
6
Jenson Button
McLaren-Mercedes
8
7
Felipe Massa
Williams-Mercedes
6
8
Valtteri Bottas
Williams-Mercedes
4
9
Kevin Magnussen
McLaren-Mercedes
2
10
Daniil Kvyat
STR-Renault
1

Klasyfikacja kierowca:

1
Nico Rosberg
Mercedes
43
2
Lewis Hamilton
Mercedes
25
3
Fernando Alonso
Ferrari
24
4
Jenson Button
McLaren-Mercedes
23
5
Kevin Magnussen
McLaren-Mercedes
20
6
Nico Hulkenberg
Force India-Mercedes
18
7
Sebastian Vettel
Red Bull Racing-Renault
15
8
Valtteri Bottas
Williams-Mercedes
14
9
Kimi Räikkönen
Ferrari
6
10
Felipe Massa
Williams-Mercedes
6
11
Jean-Eric Vergne
STR-Renault
4
12
Daniil Kvyat
STR-Renault
3
13
Sergio Perez
Force India-Mercedes
1

Klasyfikacja team:

1
Mercedes
68
2
McLaren-Mercedes
43
3
Ferrari
30
4
Williams-Mercedes
20
5
Force India-Mercedes
19
6
Red Bull Racing-Renault
15
7
STR-Renault
7
8
Sauber-Ferrari
0
9
Lotus-Renault
0
10
Caterham-Renault
0
11
Marussia-Ferrari
0

 

niedziela, 16 marca 2014

Dyskwalifikacja Daniela Ricciardo

WTF1 - The Alternative F1 Blog

Skład sędziowski podjął decyzję o dyskwalifikacji Daniela, o czym Baba pisała w poprzedniej notce. Dlaczego Australijczyk został zdyskwalifikowany?

www.przegladsportowy.pl
 Baba cytuje za panem Cezarym GutowskimWidze pewne zamieszanie ws. kary dla Ricciardo. W czym rzecz?
Nalezy odroznic dwa rozne parametry. Jak wiemy jeden z najdziwniejszych przepisow ogranicza calkowite zuzycie paliwa na 100 kg na wyscig. Nie jest to ograniczenie w czasie lecz na dystansie. I tego przewinienia nie popelnil.
Ricciardo zostal ukarany za przekroczenie limitu przeplywu paliwa - 100 kg/h . Nie oznacza to ze przez godzine spalil wiecej niz 100 kg tylko ze momentami palil wiecej paliwa niz ta plynace z predkoscia 100 kg/h.

To troche tak, jakbys mial(a) ograniczenie predkosci maksymalnej do 100 km/h i ja przekraczal(a). Nawet jesli po godzinie jazdy srednia predkosc wyniosla 100 km/h nie znaczy to, ze chwilami nie byla jechane 110, czyli ograniczenie bylo lamane...
Tak to widze'.

www.totalrace.com.br
Jednak nie wszystko stracone. Mikołaj Sokół przekazał informację, że Red Bull składa apelację, a co więcej Horner jest przekonany, że odniesie ona skutek. Pan Mikołaj twierdzi, że faktycznie, jest to możliwe, bo (Baba cytuje za Sokolim Okiem)  'w czteroosobowym składzie sędziowskim nie było nikogo, kto ma duże doświadczenie techniczne/inżynieryjne. W GP Australii orzekali doktor Gerd Ennser (z wykształcenia prawnik), Tim Mayer (organizator i promotor wyścigów), Steve Chopping (były kierowca wyścigowy) oraz – w roli zawodnika-doradcy – Emanuele Pirro, były kierowca F1.

W przeszłości zdarzało się już, że kompetencje sędziów bywały skutecznie podważane (np. GP Malezji 1999 i cofnięte po apelacji wykluczenie samochodów Ferrari za nieregulaminowe owiewki)'. 

Baba ma nadzieję, że podium dla Daniela jest do uratowania. Aż przykro byłoby na to patrzeć. no i Mark na Twitterze już zdążył się ucieszyć... 


Szczęśliwa 3 w Australii


Wstawanie przed 7, żeby zobaczyć TAKI początek sezonu to czysta poezja. Gdyby wyliczać dziś kierowców, którzy sprawili Babie obłędną niespodziankę to byłoby ich co najmniej czterech. Zacznijmy od Kevina Magnussena. Dwudziestka McLarena po starcie z czwartej pozycji wyścig ukończyła na trzecim miejscu.

Kevin Magnussen
Co nie było łatwe, bo za sobą miał Jensona Buttona, który jak to Button (gdy dać mu przyzwoitą maszynę) niepostrzeżenie potrafi wcisnąć się na każde miejsce, które sobie wymarzy. Baba już wie, że ten tegoroczny debiutant skradł jej formułowe serce. Dawno nie było kierowcy na miarę młodego Hamiltona. Naturalnie, że to dopiero pierwszy wyścig i na razie nie ma co przepowiadać Kevinowi wielkiej kariery, ale kibicować mu można jak najbardziej. Start wyszedł mu naprawdę dobrze, przez cały wyścig był naprawdę skoncentrowany. Przez ostatnie kilka okrążeń dzielnie gonił Daniela Ricciardo, raz nawet zbliżył się do niego w strefie DRS, ale dopaść go nie zdążył. Czy to dobrze, czy to źle – Baba jeszcze nie jest przekonana. Obaj kierowcy cieszą się jej sympatią. Ricciardo chyba nie da się nie lubić, a poza tym fakt, że utarł nosa Vettelowi i podziękował Markowi Webberowi na podium zyskały mu kolejne punkty w 'Prywatnym Rankingu Formułowych Sympatii Baby w Bolidzie'. Koniec końców werdykt brzmi – to jednak dobrze, że w Australii Daniel był wyżej niż Kevin ;) 


Kevin Magnussen
Ale popatrzcie na Jana Magnussena - Andrzej i Grzegorz mieli rację. Tata Kevina oglądał wyścig.

 Wracając na chwilkę do Daniela - po kłopotach z silnikiem w bolidzie Vettela Ricciardo był jedynym zawodnikiem, na którym skupiała się uwaga drużyny. I wyszło im to na dobre. Daniel nie zaspał startu (jak miał to w zwyczaju jego poprzednik), nie popełniał błędów, jechał równo i rozważnie. Co prawda było to jego 51 GP, ale z drugiej strony debiut w 'dorosłej stajni' Czerwonych Byków, skąd trafił z Toro Rosso. A jeśli mowa o Toro Rosso. Ich debiutant - najmłodszy w stawce Daniił Kwiat w swoim pierwszym wyścigu dojechał w punktach. Tym samym pobił rekord Sebastiana Vettela. Daniił Kwiat zdobył punkt w wieku 19 lat, 10 miesięcy i 18 dni. Vettel w GP USA 2007 miał 19 lat, 11 miesięcy i 14 dni. Vettel nie miał dzisiaj szczęścia. Baby jakoś specjalnie to nie martwi. A nawet gdyby martwiło -  szał na australijskich trybunach wynagradza wszystko. 

ausgrandprix 
Zerknijcie, kto jeszcze miał okazję cieszyć się z występu swojego następcy. Co prawda Webber od razu zapowiedział, że nie po to odchodził z F1, żeby szwendać się po padoku, jednak przyznajcie – miło mieć Marka Webbera znowu na 'starych śmieciach'. Zwłaszcza, że Daniel kontynuuje chwalebne tradycje ;)

Loosewheelnut

Niestety po wyścigu pojawiły się komunikaty, że Daniel Riccardo może być wykluczony z wyników. Dlaczego? Skład sędziowski poda, że w jego aucie regularnie był przekraczany maksymalny dozwolony przepływ paliwa (limit to 100 kg/godzinę). Decyzja składu sędziowskiego nie jest jeszcze znana. 


Loosewheelnut

Ale zaraz, było o obłędnych niespodziankach dla Baby, a ta zeszła (jak zwykle zresztą) na temat Webbera. Cóż taka specyfika babowej logiki ;) Wracając na ziemię – Valteri Bottas to kolejny 'sympatyczny kierowca', za którego Baba trzyma kciuki. Po 'pocałunku ze ścianą' Bottasa i zmniejszeniu ilości kół o co najmniej jedno,

Im a die hard F1 Fan

wydawało się, że fiński kierowca Williamsa zakończy swoje zmagania. Nic bardziej mylnego. Bottas zaliczył chyba największą ilość manewrów wyprzedzania i znalazł się na szóstym miejscu. To potwierdza tylko doskonałą formę Williamsa. Gdyby nie to, że Kamui Kobayashi i jego Caterham znokautował Massę, ten pewnie także byłby wysoko. 

Im a die hard F1 Fan

Ale cóż, problemy się zdarzają. W tym przypadku przyczyną szalonej szarży 'japońskiego samuraja' (przy okazji – panie Andrzeju, samuraj na torze jest tylko jeden i jak pan dalej będzie tak szafował przydomkiem Fernando Alonso to ten się obrazi ;) była usterka hamulców. Ci, co wróżyli Japończykowi pierwsze punkty karne chyba nieco się zawiedli. Kamui na swoim Twitterze napisał: 'Sorry for messed up it's just my mistake sorry to Felipe and @CaterhamF1 all member!'. Felipe chyba się aż tak nie gniewa. 

Felipe Massa

O duecie Alo-Rai, który teoretycznie miał dostarczać emocji w zasadzie nie ma co pisac. Raikkonen walczył z najnowsza techniką, Alonso był przyzwoity, ale bolid chyba nie pozwalał mu na więcej. Fakt jest faktem – Fernando dojechał do mety piąty, a Kimi siódmy. To na razie na tyle o tym, że Hiszpan ma sie czego ze strony Fina bać.


Pierwszy wyścig za nami. Za dwa tygodnie Malezja. Ale jedno jest pewne. Formuła 1 znajduje się w bardzo ciekawym miejscu swojej historii. Niektórzy podsumowują to stwierdzeniem:

 
Baba w bolidzie zaprasza na pierwszą w tym roku tabelę:

GP Australii Tor Melbourne
Kwalifikacje:

1
Lewis Hamilton
Mercedes
2
Daniel Ricciardo
Red Bull Racing-Renault
3
Nico Rosberg
Mercedes
4
Kevin Magnussen
McLaren-Mercedes
5
Fernando Alonso
Ferrari

Wyścig:

1
Nico Rosberg
Mercedes
25
2
Daniel Ricciardo
Red Bull Racing-Renault
18
3
Kevin Magnussen
McLaren-Mercedes
15
4
Jenson Button
McLaren-Mercedes
12
5
Fernando Alonso
Ferrari
10
6
Valtteri Bottas
Williams-Mercedes
8
7
Nico Hulkenberg
Force India-Mercedes
6
8
Kimi Räikkönen
Ferrari
4
9
Jean-Eric Vergne
STR-Renault
2
10
Daniil Kvyat
STR-Renault
1

Klasyfikacja generalna – kierowca:

1
Nico Rosberg
Mercedes
25
2
Daniel Ricciardo
Red Bull Racing-Renault
18
3
Kevin Magnussen
McLaren-Mercedes
15
4
Jenson Button
McLaren-Mercedes
12
5
Fernando Alonso
Ferrari
10
6
Valtteri Bottas
Williams-Mercedes
8
7
Nico Hulkenberg
Force India-Mercedes
6
8
Kimi Räikkönen
Ferrari
4
9
Jean-Eric Vergne
STR-Renault
2
10
Daniil Kvyat
STR-Renault
1


Klasyfikacja generalna – team:

1 McLaren-Mercedes 27
2 Mercedes 25
3 Red Bull Racing-Renault 18
4 Ferrari 14
5 Williams-Mercedes 8
6 Force India-Mercedes 6
7 STR-Renault 3
8 Sauber-Ferrari 0
9 Marussia-Ferrari 0
10 Lotus-Renault 0
11 Caterham-Renault 0



 


sobota, 15 marca 2014

Niech zaczyna się show!


Witaj sezonie 2014 - Baba w Bolidzie tęskniła! Spotykanie się z F1 po tych kilku miesiącach przerwy jest jak wyrwanie z zimowego odrętwienia. Wiosna przyszła wcześniej, niż 21 marca, a wraz z nią nowe silniki, wywrotowy układ miejsc w kwalifikacjach i przynajmniej dwie niespodzianki. Baba w Bolidzie jest naprawdę zadowolona, mimo że wstawanie przed 7 rano raczej jej nie służy. 

Porozmawiajmy jednak o szczegółach. W Australii z pierwszego pola wystartuje faworyt do tegorocznego tytułu, czyli Lewis Hamilton. Swoją (i przy okazji bolidu) doskonałą dyspozycję potwierdził równie doskonałymi czasami. Q1: 1:31.699, Q2: 1:42.890, Q3: 1:44.231. Zespołowy rywal Lewisa - Nico Rosberg uplasował się na trzeciej pozycji. Fakt, że stajnia jest świetnie przygotowana do tego sezony, co potwierdziły zarówno testy, jak i dzisiejsze kwalifikacje może rodzic między kierowcami pewne konflikty. W zeszłym roku podczas weekendu w Malezji Nico Rosberg gorzko się o tym przekonał. Chodzi oczywiście o team orders. Toto Wolff nie ukrywa, że kierowcy zostali poinformowani o ewentualnych poleceniach zespołowych. -Tak, mieliśmy już taką rozmowę. Uważam, że była ona konieczna. Nasi kierowcy znają się od bardzo długiego czasu, byli już zespołowymi partnerami w kartingu. W Malezji w ubiegłym roku mieliśmy niespodziankę i nie chcemy powtórki tego scenariusza. Dyskusja przebiegała w dobrej atmosferze. Nasi kierowcy są nie tylko utalentowani i szybcy, ale także bardzo inteligentni. Są wobec siebie bardzo uczciwi. Przedyskutowaliśmy kilka scenariuszy i uważam, że jesteśmy w dobrym miejscu- Baba ma nadzieję, że Toto się nie myli, zwłaszcza, kiedy przypomni sobie grobową atmosferę na podium w Malezji...

 Lewis jest zadowolony, chociaż przyznaje, że kwalifikacje były wyjątkowo trudne -  Było ciężko. Bolidy mają mnóstwo mocy, koła rolują...To były najtrudniejsze mokre kwalifikacje, w jakich przyszło mi kiedykolwiek rywalizować. Weekend jak dotąd wypadł bardzo interesująco, ale dziś ze względu na warunki zrobiło się ciężej. Jestem jednak bardzo zadowolony z pracy, jaką wykonał team. Nowe bolidy na mokrej nawierzchni znacznie ciężej się prowadzi. Zarówno ja jak i Nico dobrze się spisaliśmy no i dobrze jest wiedzieć tu z nami Daniela, który wykonał doskonałą pracę na intermediatach.


O tak Lewis, Baba przyznaje ci rację. Drugie miejsce Australijczyka to naprawdę dobra wiadomość. Zwłaszcza, jeżeli przypomnimy sobie, jak bardzo fani byli niezadowoleni z wyboru Daniela na partnera zespołowego Vettela. Baba przyznaje, że była pierwsza w kolejce do wymyślania kilkunastu lepszych kandydatów na to stanowisko. Wie też, że jedna jaskółka wiosny nie czyni (zwłaszcza przy problemach aktualnego mistrza z bolidem - potwierdzono, że  był problem z mocą silnika spowodowany kłopotami z oprogramowaniem), ale fakt, że Niemiec odpadł w Q2, a różnica między nim, a jego kolegą z zespołu wynosiła aż dwie sekundy każe cieszyć się z postawy Ricciardo. 

On sam też był po kwalifikacjach bardzo zadowolony -Ekscytująca sprawa! Zmienna pogoda była znakomitym dodatkiem do przedstawienia. Cała sesja poszła dobrze, po raz pierwszy jechaliśmy na limicie i to w deszczu! Słyszałem w radiu tylko „Pierwsze miejsce, drugie miejsce, trzecie miejsce” i wiedziałem, że naprawdę walczę o pole position. To wspaniałe, że jestem na takiej pozycji przy swoim pierwszym występie z zespołem. Słyszałem, że Sebastian był dwie sekundy wolniejszy ode mnie, więc będziemy musieli się dowiedzieć, co się wydarzyło po jego stronie garażu. Ja sam jestem zadowolony z wyniku, bo wygląda to dużo lepiej, niż kilka tygodni temu.

Red Bull Racing
Powody do zadowolenia ma też Kevin Magnussen. Debiutant w barwach McLarena dziś także okazał się lepszy od starego wyjadacza. Duńczyk jutro wystartuje z czwartego pola, a Jenson Button z jedenastego. Jeżeli pomyśleć, gdzie był McLaren w zeszłym sezonie to taki wynik debiutanta cieszy jeszcze bardziej. Baba już od dwóch sezonów marzy o debiutancie, który zawojuje świat F1 z taką brawurą, jak swego czasu zrobił to Lewis Hamilton. 

McLaren
Chcąc nie chcąc trzeba nieco czasu poświęcić starym wyjadaczom, a zwłaszcza jednemu. Baba na jutrzejszy występ Czarnych Koni czeka z niecierpliwością z kilku powodów. Po pierwsze Kimi Raikkonen. No cóż, może nie należy do ulubieńców Baby, ale zdecydowanie jest jednym z najbardziej utalentowanych kierowców i jego występy w Ferrari powinny przynieść kibicom wiele emocji. Poza tym sama współpraca na linii Rai-Alo powinna być interesująca. Jak więc panowie w czerwonych kubraczkach ustawili się do jutrzejszej rywalizacji? No cóż. Alonso swoim zwyczajem - całkiem w porządku, chociaż piąte miejsce to nie jest szczyt marzeń. Chociaż o takim szczycie Fin mógłby pomarzyć - przynajmniej w przypadku Australii. 
             WTF1 - The Alternative F1 Blog

Kimi w krótkich, żołnierskich słowach opowiada nam, co się dziś na torze w Melbourne stało. To wszystko wyjaśnia prawda? Gdyby jednak komuś było mało, to może dzwon Raikkonena zobaczyć jeszcze raz. 



Oj, będzie się jutro działo. Formuło 1, nawet nie wiesz jak dobrze, że wróciłaś.






środa, 12 lutego 2014

Baba reaktywacja - plotki, ploteczki i paddockowe fakty

Życie bez F1 to istna tragedia. Życie bez ‘relacjonowania’ F1 na Babie w Bolidzie to dla Baby tragedia do kwadratu. Na szczęście wszelkie niecne koleje losu i zasadzki złych mocy zostały pokonane – Baba w Bolidzie wraca z nowym postem. Jest co nadrabiać. Świat królowej sportów motorowych nie próżnował. Przede wszystkim zobaczyliśmy już wszystkie nowe bolidy. Baba wszystkich fanów nowych konstrukcji przeprasza, ale teraz ukaże się Waszym oczom cała lista narzekań i porównań wziętych niedokładnie z naszej planety ;)

Zacznijmy od Lotusa. Konstrukcję tych przedziwnych wideł uratowało całkiem sprytne malowanie. Zauważcie, że jedna z wypustek jest krótsza. Dlaczego? Tym sprytnym sposobem inżynierowie ekipy z  Enstone obeszli przepis nakazujący montowanie pojedynczego dzioba. Mogą tym rozwiązaniem dużo stracić, ale kto nie ryzykuje nie pije szampana ;)
Jeżeli już jesteśmy przy temacie Lotusa – fantastyczny PR trwa. Baba nie sądziła, że Pastor Maldonado może stać się bohaterem naprawdę zabawnego i słodkiego filmiku promocyjnego. Zerknijcie, jak chłopaki wracają ‘do szkoły’. Czy to przypadek, że prowadzi Romain ;)?



Z kolei kierowcy McLarena – Kevin Magnussen i Jenson Button mogą śmiało zmieniać imiona. Baba w bolidzie proponuje Maksio i Albercik. Odkurzacz rodem z ‘Seksmisji’ już mają. 



Pocieszeniem dla fanów stajni z Woking jest fakt, że odkurzaczek śmiga jak się patrzy. Miejmy nadzieję, że zła passa sprzed roku zostanie przełamana. Baba przyznaje, że jest strasznie ciekawa młodego Magnussena i trzyma kciuki za to, żeby był jeszcze lepszy, niż Hamilton w swym debiutanckim sezonie.

Teraz czytelnikom Baby przedstawić chciałby się Mrówkojad. Ekhym… Mrówkojad, którego w tym sezonie poprowadzi Kimi… 



Ehh, jakkolwiek Fin by Baby nie wkurzył po odpuszczeniu sobie przed końcem sezonu, tak Baba musi przyznać, że jest piekielnie ciekawa jego jazdy w Ferrari. Fernando chyba już pogodził się z tym, że w sezonie 2014 nie będzie tak łatwo pokonać zespołowego partnera. Albo ma doskonałych rzeczników. Mniejsza o to z jakich powodów, ale Alonso bardzo miło wypowiada się o Raikkonenie. Stefano Domenicali też nie szczędzi nowemu-staremu nabytkowi teamu pochwał. -Odkryłem, że jest bardziej dojrzały, jak my wszyscy. Bardziej doświadczony i jest bardzo blisko zespołu. Już teraz często pojawia się w siedzibie i będzie wracał do Maranello praktycznie co tydzień. Zna zespół i wie, że ma przed sobą bardzo ważne wyzwanie. Wie, że musi się uporać z asem, jakim jest Fernando, z którym będzie też musiał współpracować.


Zazwyczaj małomówny Mika Hakkinen także twierdzi, że jego rodak doskonale poradzi sobie z Hiszpanem. Argumentuje to tak - Uważam, że styl jazdy Kimiego idealnie wpisuje się w te samochody. Alonso naciska zbyt mocno, dlatego uważam, że Kimi go pokona-.
Osobistości F1 wymieniają poglądy, mają swoich faworytów, a na forach wrze. Fani RAI i ALO obrzucają siebie i swoich idoli wyzwiskami. Trochę szkoda. Baba wie, że i ona nie zawsze była najmilsza w wyrażaniu swoich opinii, ale obrzucanie błotem zdecydowanie nie jest sportowe.  



Poza tym nadzieje wszystkich kłótników z obozu Raikkonen/Alonso rozwiał Bernie Ecclestone. Pan ‘Formuła 1 to ja’ stawia na… Mercedesa. I o dziwo nie przyznaje palmy pierwszeństwa Lewisowi Hamiltonowi. - Biorąc pod uwagę fakt, że w życie weszły nowe przepisy – wszystko się może zdarzyć, więc nie chcę się wypowiadać na temat możliwych scenariuszy. Ale po tym, co wydarzyło się w Jerez wszystko wskazuje na to, że najlepiej przygotowany do sukcesu jest Mercedes.- mówi Bernie. 
Nic jednak nie wskazuje, żeby chłopaki z Mercedesa przejmowały się zmianami przepisów na sezon 2014. Z resztą… zobaczcie sami ;) 





Uwaga – KOMUNIKAT. Długość notki na babawbolidzie.blogspot.com przekroczyła wartość krytyczną… Następny post nadany będzie niedługo. Trzymajcie się ciepło i odliczajcie dni do nowego sezonu ;)