niedziela, 29 marca 2015

Malezyjski powrót Palucha

F1-Show
Baba ma nadzieję, że Fernando Alonso czuje się mentalnie skopany. Zasłużył. Nie będziemy dłużej rozwodzić się nad tym panem, za to pogadamy nieco o Sebastianie Vettelu.  Baby sympatia do tego zawodnika przypomina sinusoidę. Wychodziła od wielkiej sympatii, dołowała aż do hejtu- delikatnie mówiąc, a w zeszłym sezonie stopniowo rosła. Wraz z transferem Sebastiana do Ferrari powracamy do punktu, w którym byliśmy na początku. 

Loosewheelnut
Baba nie ukrywa, że oprócz żyłki ryzykanta i chłopaka, który spełnia marzenia każdego dzieciaka o czerwonym bolidzie wpływ na sympatię do Niemca miał także jego przezabawny i uroczy duet z Raikkonenem. Jak ich nie kochać razem? Bez Vettela Fin często jest dla Baby nie do przełknięcia, ale razem stanowią super duet. Nie zapominajmy o tym, żeby Kimiemu także pogratulować wspaniałego wyścigu. Mimo ogromnego pecha, który ciągnął się za nim od kwalifikacji i Felipe Nasra, który najwyraźniej go nie lubi, Raikkonen pojechał doskonale. Skończył wyścig na 4 miejscu. I w ten sposób, cytując klasyka powstała kanapka  Ferrari-Mercedes. Do Kimiego należy także najlepszy tekst w tym  GP, kiedy po neutralizacji spowodowanej zbytnią brawurą w manewrach Ericssona złotousty Fin rzekł: czy mogę wyprzedzić tych maruderów, którzy nawet nie starają się dogonić safety cara? Baby konsternacja przed telewizorem było ogromna, po czym jednak stwierdziła, że Kimi to Kimi i nie ma się czemu dziwić. 

Ów najlepszy tekst miał jednak sporą konkurencję. Bo jak inaczej nazwać zdziwienie Buttona, który z niekłamaną dezorientacją wymruczał "jestem troszeczkę zaskoczony, że zaczynamy doganiać samochody". No panie Button, BWB też była zaskoczona. Zwłaszcza, że w konsekwencji oba wytwory genialnego mariażu z Hondą do mety nie dojechały. A Roberto Mehri w Manorze - a i owszem. Także stajnia z Woking powinna spłonąć ze wstydu. Może wyszłoby im to na dobre? Baba nie wierzy w zapewnienia teamu, który twierdzi, że za 3 sezony McLaren dorówna Mercom, a Alonso będzie Mistrzem Świata. A jeżeli tak się stanie to prędzej w wyścigu o balkonikach w Domu Spokojnej Starości Kierowców F1. Aha! Baba byłaby zapomniała. Jak już McLaren będzie płonął ze wstydu to niech ktoś ewakuuje kierowcę rezerwowego. Winnym wypadku BWB będzie zmuszona zrobić prawo jazdy na wóz strażacki i ratować Magnussena z opresji. 

Nadludzkim wysiłkiem Baba powstrzymała się, żeby nie poświecić kolejnej części notki temu, jak bardzo brakuje jej Kevina na torze i zająć się Nico Hulkenbergiem. A wypada to zrobić, bo w dzisiejszym GP to własnie on zyskał tytuł Złotego Czopka Toru. Nie raz i nie dwa hamował wszystko i wszystkich, jak się dało. Jak się nie dało to też hamował. A pan Andrzej zastanawiał się, czy jego fizyczność powoduje, że bardziej topowe teamy nie chcą chłopaka zatrudnić. Wszyscy uważają Niemca za doskonały talent, który po prostu nie może się wykazać, a Baba powie, że zaczyna ją to po prostu bawić. A żeby było jeszcze zabawniej Hulkenberg zarobił dzisiaj dwa punkty karne za kolizję z Kwiatem. Podobnie jego kolega z teamu. Z tym, że Perez uszkodził Groszka. Zawodnik Lotusa - Pastor Maldonado dostał 3 punkty karne za nadmierną szybkość. 

I żeby zakończyć notkę przyjemniejszą atmosferą - Babie bardzo podobał się dzisiejszy występ Marcussa Ericssona oraz Maxa Verstappena. Jest młody, obiecujący, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zobaczymy, jak nam się mały Maxio rozwinie ;). A teraz tabela. 

GP MALEZJI:

Kwalifikacje:

  1. LEWIS HAMILTON MERCEDES
  2. SEBASTIAN VETTEL FERRARI
  3. NICO ROSBERG MERCEDES
  4. DANIEL RICCIARDO RED BULL RACING
  5. DANIL KWIAT RED BULL
  6. MAX VERSTAPPEN TORO ROSSO
  7. FELIPE MASSA WILLIAMS
  8. ROMAIN GROSJEAN LOTUS
  9. VALTERRI BOTTAS WILLIAMS
  10. MARCUS ERICSSON SAUBER  

Wyscig:

1
SEBASTIAN VETTEL
FERRARI
25
2
LEWIS HAMILTON
MERCEDES
18
3
NICO ROSBERG
MERCEDES
15
4
KIMI RÄIKKÖNEN
FERRARI
12
5
VALTTERI BOTTAS
WILLIAMS
10
6
FELIPE MASSA
WILLIAMS
8
7
MAX VERSTAPPEN
TORO ROSSO
6
8
CARLOS SAINZ
TORO ROSSO
4
9
DANIIL KVYAT
RED BULL
2
10
DANIEL RICCIARDO
RED BULL
1
11
ROMAIN GROSJEAN
LOTUS
0
12
FELIPE NASR
SAUBER
0
13
SERGIO PEREZ
FORCE INDIA
0
14
NICO HULKENBERG
FORCE INDIA
0
15
ROBERTO MERHI
MARUSSIA
0
RT
PASTOR MALDONADO
LOTUS
0
RT
JENSON BUTTON
MCLAREN
0
RT
FERNANDO ALONSO
MCLAREN
0
RT
MARCUS ERICSSON
SAUBER
0




Klasyfikacja kierowców:


1
LEWIS HAMILTON
MERCEDES
43
2
SEBASTIAN VETTEL
FERRARI
40
3
NICO ROSBERG
MERCEDES
33
4
FELIPE MASSA
WILLIAMS
20
5
KIMI RÄIKKÖNEN
FERRARI
12
6
FELIPE NASR
SAUBER
10
7
VALTTERI BOTTAS
WILLIAMS
10
8
DANIEL RICCIARDO
RED BULL RACING
9
9
NICO HULKENBERG
FORCE INDIA
6
10
MAX VERSTAPPEN
TORO ROSSO
6
11
CARLOS SAINZ
TORO ROSSO
6
12
MARCUS ERICSSON
SAUBER
4
13
DANIIL KVYAT
RED BULL RACING
2
14
SERGIO PEREZ
FORCE INDIA
1
15
JENSON BUTTON
MCLAREN
0
16
ROMAIN GROSJEAN
LOTUS
0
17
ROBERTO MERHI
MARUSSIA
0
Klasyfikacja konstruktorów: 
1. MERCEDES
76
2. FERRARI
52
3. WILLIAMS
30
4. SAUBER
14
5. TORO ROSSO
12
6. RED BULL RACING
11
7. FORCE INDIA
7
8. MCLAREN
0
9. LOTUS
0
10. MARUSSIA
0

niedziela, 15 marca 2015

Melbourne - tesknilismy!

wtf1couk
Witaj nam piękny sezonie 2015! Pierwszy wyścig już za nami, wszyscy fani F1 jak jeden mąż zerwali się przed 6, żeby oglądać zmagania bardzo okrojonej stawki w Australii. Na starcie zabrakło przede wszystkim ekipy Manora, która w ogóle nie wyjechała z garażu, Valteriego Bottasa (narzekał na ból pleców, ale  kolegów bacznie obserwował zza ciemnych okularów). Był też pewien brak, który Babę cieszył - brak Fernando Alonso. Nie zrozumcie Baby źle, nie cieszył jej oczywiście wypadek Hiszpana spowodowany rzekomo podmuchem wiatru, za to bardzo cieszyło ją to, kto Hiszpana zastąpił. Peany na cześć Kevina Magnussena zajmowały większą część notek w zeszłym sezonie, więc... Tym razem jednak nie ma o czym się rozpisywać. Magnussena wykluczyła z rywalizacji awaria bolidu. Kevin skomentował zajście następująco: zielonego pojęcia nie mam, co się stało. Naprawdę nie wiem, z czym był problem. No cóż Kevin - "Honda The power of dreams"... I cudem jest w naszych oczach, że teamowy kolega Duńczyka - Jenson Button dojechał w ogóle do mety. Chociaż poza punktami...


www.facebook.com/magnussenfansite
Wracając jednak na chwilę do Fernando Alonso. Jego tajemniczy wypadek, który spowodował ponoć krótkotrwałą amnezję (Hiszpan miał przedstawić się jako trzynastolatek z wielkimi ambicjami zostania kierowcą Formuły 1), skutkuje tym, że kierowca McLarena kuruje się w swoim dubajskim mieszkaniu. Naprawdę słaba komunikacja ze strony teamu daje przyczynek ogromnej ilości plotek co do niedyspozycji Fernando. Niedługo dowiemy się, że jako najwspanialszego żyjącego kierowcę porwało go UFO, chce go klonować i robić wyścigi Kosmicznej Formuły 1, gdzie startowałby tylko on rywalizując z sobą samym (nawiasem mówiąc - wreszcie jakiś godny dla niego przeciwnik)...

Według jednych jego największym zmartwieniem jest trądzik młodzieńczy, inni twierdzą, że po prostu musi wypoczywać. Kolejne teorie nazywają chorobę Asturyjczyka Zespołem Słabego Zespołu (ponoć bardzo groźna przypadłość, może nie dopuścić do startów przez cały sezon, a jedynym lekiem jest panaceum zwane Nowy Kontrakt, najlepiej działałby Mercedes, chociaż patrząc po dzisiejszych wynikach Ferrari też by podziałało). Najświeższe doniesienia mówią nawet o ujawnionej w wypadku wadzie serca, która wymaga wszczepienia rozrusznika. BWB przyzna, że choć Hiszpana zwyczajnie nie lubi to nie życzy mu takiego obrotu sprawy. Niech chłopak wraca na tor, zakontraktuje się w Manorze i niech mu się wiedzie. Chociaż biorąc pod uwagę formę stajni z Woking chyba lepiej by było, gdyby miejsce w Manorze dostał Magnussen. Przynajmniej nie ryzykowałby porażenia prądem i powrotu do chodzika (tam mniej więcej znalazłby się Duńczyk po cofnięciu o kilkanaście lat). 


www.thekingsoftheblog.com
Oprócz Kevina wyścigu nie ukończył jeszcze Daniłł Kwiat (awaria skrzyni biegów), Pastor Maldonado/Romain Grosjean (podczas kręcenia tego klipu nie ucierpiały żadne dzieci oraz zwierzęta) i Max "Jeżdżę jak Alonso" Verstappen. Ten z kolei przeżył bliskie spotkanie ze żwirowanym poboczem. W sumie szkoda, szło mu całkiem nieżle. Ale nie martw się Max - lepsze to, niż nauka do klasówki z matematyki. 

Sekcję "najwięksi pechowcy dnia dzisiejszego" mamy już odhaczoną. Porozmawiajmy więc może o zawodnikach, którzy pobyli na torze dłużej niż 5 sekund. O duecie Mercedesa nie ma co pisać. Panowie wybrali się razem na piknik, przy czym niedzielną wycieczkę prowadził Hamilton nie zagrożony przez Rosberga. Trzecie miejsce startowe padło łupem Massy, ale szansę na podium sprzed nosa sprzątnął mu nie kto inny, jak Sebastian Vettel w swoim nowiusieńkim Ferrari. Oprócz dobrej jazdy i bardzo przyzwoitego samochodu, decydującym czynnikiem był pit stop. Team z Maranello zastosował dobrą strategię. Na pit stop (3.4 sek) Sebastiana ściągnięto zaraz po Brazylijczyku, założono mu opony pośrednie, co spowodowało, że na tor wyjechał na trzeciej pozycji. 


wtf1couk
Mniej ciekawą sytuację miał Kimi Raikkonen. Dla Fina zespół przygotował strategię dwóch pit stopów i opony miękkie. Oprócz tego chyba bardzo się za nim stęsknili, bo w pit lane trzymali go koszmarnie długo i chcieli zatrzymać jeszcze trochę, ale Fin kategorycznie się nie zgodził i pojechał z niedokręconym lewym, tylnym kołem. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Bolid stanął, a zespół może dostać karę za niebezpieczne wypuszczenie. 

Oprócz włoskiej stajni lekcje odrobił też Sauber (chociaż innego zdania jest chyba Giedo Van Der Garde, który jednak w końcu odpuścił swój start w Australii. Swoją drogą - ciekawe ile kosztowało to ekipę). Do naprawdę dobrze przygotowanego bolidu (chociaż okropnie pomalowanego, maszyna wygląda jak sprzed 20 lat) wsadził fantastycznego, młodego (22 lata) Brazylijczyka. Panie i panowie - poznajcie Felipe Nasra. 

fotos.caras.uol.com.br

Oprócz uroczego uśmiechu dosyć dużego wkładu finansowego w zespół Saubera, Felipe wnosi też talent. A przynajmniej wszystko na to wskazuje. Jednogłośnie okrzyknięty bohaterem dzisiejszego wyścigu Nasr. W swoim debiucie dojechał na piątym miejscu. Nie próżnował też inny kierowca Saubera - Marcus Ericsson. Prawda jest taka, że z Marcusa wszyscy stroili sobie żarty (BWB też, jej culpa). W krańcowym efekcie skończył na 8 miejscu. 

W Australii obecne były też inne, bardzo miłe niespodzianki ;).

FIA
Następna runda za dwa tygodnie w Malezji. Do usłyszenia. A teraz czas na tabelę ;).

GP Australii:

Kwalifikacje:

1
Lewis Hamilton
Mercedes
2
Nico Rosberg
Mercedes
3
Felipe Massa
Williams
4
Sebastian Vettel
Ferrari
5
Kimi Raikkonen
Ferrari
6
Valtteri Bottas
Williams
7
Daniel Ricciardo
Red Bull
8
Carlos Sainz
Toro Rosso
9
Romain Grosjean
Lotus
10
Pastor Maldonado
Lotus
Wyścig:

1
LEWIS HAMILTON
MERCEDES
25
2
NICO ROSBERG
MERCEDES
18
3
SEBASTIAN VETTEL
FERRARI
15
4
FELIPE MASSA
WILLIAMS
12
5
FELIPE NASR
SAUBER
10
6
DANIEL RICCIARDO
RED BULL
8
7
NICO HULKENBERG
FORCE INDIA
6
8
MARCUS ERICSSON
SAUBER
4
9
CARLOS SAINZ
TORO ROSSO
2
10
SERGIO PEREZ
FORCE INDIA
1
11
JENSON BUTTON
MCLAREN
0
NU
KIMI RÄIKKÖNEN
FERRARI
0
NU
MAX VERSTAPPEN
TORO ROSSO
0
NU
ROMAIN GROSJEAN
LOTUS
0
NU
PASTOR MALDONADO
LOTUS
0
NU
DANIIL KVYAT
RED BULL
0
NU
KEVIN MAGNUSSEN
MCLAREN
0




czwartek, 12 lutego 2015

Wszystko i nic - formulowy bigos

Od zakończenia sezonu tyle się działo, a Baba milczała. O ile nie liczyć oczywiście krótkich wzmianek, które w zasadzie były miską wylewanych żali i obelg... Czas wrócić na łono bloga i dać znać, że człowiek (tak, baba też człowiek ;)) żyje i ma się dobrze. 

Najważniejsze są oczywiście zakończone niedawno testy w Jerez. Pobożne życzenia Baby chyba zaczynają odnosić skutek, chociaż wiadomo - testy to nie początek sezonu, a Jerez nie leży w Australii. Ale do rzeczy. Ferrari z Kimim i Sebem w czerwieni radziło sobie nieźle. W ostatnim dniu znów było najszybsze, a Fin z zadowoleniem wypowiadał się o nowej maszynie. Całkiem logiczny wydaje się fakt, że w czołówce utrzymywał się także Mercedes. Ich imponująca liczba okrążeń naprawdę robiła wrażenie przy... śmiesznym McLarenie (Baba przypomina - przez cztery dni testów Alonso i Jenson przejechali zaledwie 79 kółek). Ale drodzy państwo, nie martwmy się. Ekipa z Woking ma wszakże nowy cel! Teraz chcą i mocno wierzą w to, że... ich nowy bolid dojedzie do mety w Australii. Tako rzecze ich inżynier - Matt Morris. Nie rozpędziliście się aby za bardzo chłopaki? Chociaż, gdyby spojrzeć na to z innej strony... ich stary/nowy nabytek - Fernando Alonso ponoć potrafi dojechać do mety nawet kosiarką. Baba coś czuje, że im się taka umiejętność w tym sezonie przyda.

teandkimi.tumblr.com

Chyba, żeby czasami ktoś zechciał Hiszpana trzymać pod kluczem. A ponoć jest za co. Był pracownik jednego ze szwajcarskich banków ujawnił niedawno, że Ferdziu bardzo nie lubi rozstawać się ze swoimi pieniążkami. Tak bardzo, że aż zapomniał opłacić podatków. Kogokolwiek dziwi, że przy  tym przekręcie jednym tchem wymienia się także nazwisko Flavia Briatore? Piqueta na pewno nie... Ale żeby być sprawiedliwym - w 'aferę bankową' zamieszany jest także Heikki Kovalainen (jego menadżerem był Briatore) oraz Michael Schumacher. Jednakowoż - domniemanie  niewinności istnieje, więc w tym momencie BWB przestanie wypowiadać się w temacie. Poruszy za to inny, chociaż także związany z naszym byłym, przyszłym, niedoszłym czempionem. Otóż na osłodę po wszystkich złych przejściach w Ferrari, domniemanych aferach (ah, Baba by zapomniała! Hiszpańska agencja prasowa pilnie donosi, że nasz drogi Asturyjczyk wniósł pozew do sądu o zniesławienie w związku z posądzeniem go o bankowe przekręty... SERIO??? To coś na kształt sytuacji, gdy paw wnosi pozew do sądu, że go oskarżają o pysznienie się swoim ogonem...) i innych niedogodnościach Fernando znalazł sobie nową kobietę. Dasha Kapustina jest już passe. Teraz na topie jest Lara Alvarez. 

www.fernandoalonso-fanclub.it

Lara to hiszpańska dziennikarka, która komentowała Moto GP. Ekspertka w dziedzinie sportów motorowych rzec by można. Z resztą sami popatrzcie. 

xaxor.com

uominiedonnevip.myblog.it

Wcześniej była także ekspertką od piłki nożnej. Wszechstronna kobieta :). 

www.magazinespain.com
www.estrelladigital.es
Jeżeli już wkraczamy w tematy związkowo-rodzinne to Baba spieszy donieść (na pewno już o tym wiecie, ale Baba zaznacza z kronikarskiego obowiązku), że Kimi Raikkonen dorobił się synka. Robin urodził się 28 stycznia. Na swoim oficjalnym blogu szczęśliwa mama zamieściła zdjęcie przedstawiające rączkę małego Raikkonena. Więcej zdjęć na razie nie zobaczymy - narzeczona Kimiego stara się chronić swoją i dziecka prywatność. Baba przyklaskuje i życzy rodzince wszystkiego dobrego.

minttuvirtanen.com

Żeby na zakończenie notki wyjść z plotkarsko-romantycznego ulepku. Po sieci i w kuluarach F1 krążą plotki o powrocie Marussi do gry. Baba nie bardzo wie, jak miałoby się to stać, ale ich Twitter wygląda dosyć tajemniczo.


Baba przyznaje, że powrót chociaż jednej z małych ekip (przypomnijmy, że Caterham także padł, a Force India chociaż nie taka małą też się sypie) byłby jasnym punktem przyszłego sezonu i miłym zwrotem akcji. Jednak droga do tego długa, a i topowe zespoły jak Ferrari czy McLaren musiałyby się zgodzić na podział zysków. Czy tym razem sportowy duch wygra z pieniędzmi? Czas pokaże.

 I na sam koniec - po odejściu (łagodnie powiedziane) z F1 Kevina Magnussena Baba musi na kogoś przelać swoją sympatię. Zatem wszem i wobec ogłasza, że duetem numer 1 zostali wybrani panowie Double D. BWB już wyjaśnia skrót. Double D oznacza po prostu Daniela Ricciardo i Daniłła Kyvata. Baba z niecierpliwością czeka na pierwszy uśmiech na podium DR i będzie bacznie obserwować, co w nowym teamie pokaże młodziutki Rosjanin. Fajnie będzie także poobserwować Felipe Nasra w Sauberze (na testach byli bardzo szybcy) i Carlosa Sainza Juniora prowadzącego Toro Rosso. O Maxie Verstappenie, który jak na nastolatka jest bardzo wyszczekany Baba na razie nie wspomina. Oby tak dobrze jeździł, jak dużo mówi... Tradycyjnie na wsparcie i trzymanie kciuków przed telewizorem może liczyć Valto Bottas. No i jak osobno Sebastian Vettel i Kimi Raikkonen (kto czytał bloga w zeszłym sezonie, ten wie) nie cieszyli się tutaj zbytnią sympatią, tak teraz Baba mocno trzyma za nich kciuki. Vettel zapunktował odważną decyzją, a Kimi... no cóż - chyba bromancem z Vettelem. Trzeba przyznać, że dwójka mężczyzn połączona prawdziwą przyjaźnią umocnioną squashem i byciem drwalem jest naprawdę super urocza ;).  A tymczasem... bywajcie i do usłyszenia. 


piątek, 9 stycznia 2015

Prezentacje nowych maszyn

Pomału stajnie zaczynają podawać daty prezentacji nowych bolidów. McLaren swój odkurzacz (MP430) pokaże 29 stycznia, a Ferrari najnowszy, zapewne jakże udany nowy pojazd zaprezentuje dzień później. Baba w bolidzie szczerze trzyma kciuki za Maranello, bo naprawdę chciałaby zobaczyć Raikkonena w pasującej mu maszynie. W zeszłym sezonie Alonso prał mu co chciał i jak chciał... 2015 please... be good! Jeżeli chcecie zobaczyć, co BWB miała do powiedzenia na temat zeszłorocznych maszyn zapraszam serdecznie tutaj  :). 

czwartek, 1 stycznia 2015

Szczesliwego Nowego Roku dla Panstwa Button :)

I oczywiście dla wszystkich Baby Czytelników. Nowy Rok wita Babę wiadomością o ślubie Jessicy Michibaty i Jensona Buttona. Czego to człowiek się może dowiedzieć czytając Twittera Kevina Magnussena ;). 

Wracając do samych zainteresowanych - para pobrała się na Hawajach (Maui), które mają chyba dla panny młodej znaczenie szczególne. W końcu napisała o nich 18678 książek ze zdjęciami zachodów słońca, chociaż nie! Baba chciała powiedzieć z praktycznymi poradami i wiadomościami o wyspach. Jessica wyglądała... no bardzo poprawnie i ładnie, ale zdaniem BWB szału nie robiła. A Jenson? Brytyjczyk w garniturze to zawsze miły widok, chociaż kilka lat temu z pewnością byłoby lepiej ;). Tak czy siak 'usidlony' został jak to niektórzy powiadają ostatni Playboy F1. Fanki płaczcie albo się cieszcie ze szczęścia idola, a reszta niech zerknie na zdjęcia. 
i.dailymail.co.uk

i.dailymail.co.uk

i.dailymail.co.uk
i.dailymail.co.uk

i.dailymail.co.uk




czwartek, 11 grudnia 2014

Button/Alonso w McLarenie

Tytuł mówi sam za siebie. Baba nic więcej nie ma do dodania, bo podejrzewa, że #McLarenspłoń będzie bardzo niepolityczny. Kevin Magnussen dostał ochłapy w postaci kierowcy testowego. Dziękuję, dobranoc.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Mamy nowego mistrza, a imie jego 40 i 4

MERCEDES AMG PETRONAS
Panie i panowie - mamy nowego mistrza Świata Formuły 1. Tak, jak przewidywała większość, tytuł wywalczył Lewis Hamilton. Baba wiedziała, że tak będzie, bo kibicowała Rosbergowi. Znaczy...właściwie to nie jest Baba wielką fanką Niemca, ale Brytyjczyka też nie, więc z dwojga złego lepiej było w tę stronę. I jak zwykle nie wyszło. Andrzej Borowczyk podsumował, że Nico na starcie wcielił się w Marka Webbera. No dobra, może zaspał, a może po prostu już wtedy zaczęły się jego kłopoty z ERS? Przed GP Rosberg 'kusił' Bottasa, pobytem w SPA, jeżeli ten wyprzedzi Hamiltona. Bottas bardzo się starał, jednak niestety także wcielił się w Webbera i przysnął lekko. Lewis za to poradził sobie rewelacyjnie i od początku zaczął budować nad rywalem przewagę. Z resztą nie musiał się zbyt wiele natrudzić. Po dwudziestu kilku okrążeniach silnik w bolidzie Rosberga zaczął tracić moc. Od tej pory zaczęła się walka Nico z samochodem i ciągła wymiana zdań przez team radio.  O dziwo - nawet w takiej sytuacji, co chwila spadając o jedna czy dwie pozycje nico Rosberg potrafił ze swoimi inżynierami rozmawiać spokojnie i bez pretensji. Mistrzostwo odjeżdżało z każda chwilą. Na kilka okrążeń przed końcem stało się jasne, że dojechanie do mety będzie cudem, a zdublowanie przez rywala do tytułu stanie się faktem, więc team postanowił ściągnąć zawodnika z toru. 



Rosberg jednak poprosił o możliwość dokończenia wyścigu. To się nazywa duch rywalizacji. Baba w bolidzie byłaby zdecydowanie bardziej pocieszona, gdyby Hamilton wygrał w równej walce, a nie nie dzięki usterce rywala. Nie chodzi oczywiście to, że Brytyjczyk jest gorszym kierowcą, nie może nim być, skoro w tym samym bolidzie wygrał ponad połową wyścigów więcej, ale mimo to niedosyt pozostaje....


Wszyscy wokół przejmowali się Nico Rosbergiem, aż mu Pastor Maldonado (o dziwo od kilku wyścigów bardzo spokojny) pozazdrościł i oto co widzowie zobaczyli na swoich ekranach:



Reakcja mechaników Lotusa była CO NAJMNIEJ  dziwna.


teandkimi.tumblr.com
No chyba, że śmiali się z treści Tweeta. Bo wiecie - Burn jest oficjalnym partnerem Lotusa ;)
Poza płonącymi autami i zepsutymi bolidami działo się jeszcze parę ciekawych rzeczy. Na przykład weźmy takiego Magnussena (ha - wiedzieliście, że o nim będzie prawda? ;)) No więc Magnussen jechał sobie spokojnie (o dziwo), aż tu nagle trafił się Nico Hulkenberg, który w niego przydzwonił. Potem chyba Adrian Sutil zapatrzył się na Nico, bo również w Kevina przydzwonił. Z tym, że efekty były różne - Niemiec dostał 5 sekund 'stop and go'. Baba przyzna się, że była zdziwiona faktem otrzymania kary przez zawodnika Force India. Do tej pory zawsze karano Duńczyka - czy był winny czy nie był. Ewentualnie, jeżeli jakiś kierowca (na przykład w Monako) nie wiedział, jak wyprzedzać bez ścinania zakrętów to sprawa pozostawała bez echa...

Jeżeli już wleźliśmy do garażu McLarena to możemy tam przez chwilkę zostać. Oczywiście będzie o transferach, bo o czym innym w tym przypadku? Plotki o Alonso to już w zasadzie nie plotki. Po zakończeniu wyścigu nasz drogi Hiszpan zdradził, że jego nowa praca to długoterminowy kontrakt. Teraz pozostaje tylko pytanie - kto takiego kontraktu nie posiada? Jenson czy Kevin? Brytyjski kierowca McLarena chyba chciał nam dać małą wskazówkę - po skończonym wyścigu podjechał pod trybuny i kręcił bączki. Wyglądało to trochę jak pożegnanie z kibicami. Babie byloby strasznie żal Buttona. To dobry, równy kierowca, może pojeździć jeszcze ze dwa sezony przynosząc dobre punkty dla stajni z Woking. Z drugiej jednak strony... Magnussen mimo kilku wpadek w tym sezonie rokuje bardziej perspektywicznie... Eh, w kółko Baba to powtarza, co drugą notkę także... pozwólcie, że przejdzie do innego tematu ;) 

Chociaż w tym przypadku wiadomo kto gdzie idzie i z kim będzie jeździł. Nie wiadomo tylko, za ile. I że będzie zabawnie. No bo czy duet Sebi może nie być zabawny? Osobno Vettel i Raikkonen nie przedstawiają tak wielkiego potencjału do kibicowania jak shippowanie ich razem. To chyba całkiem logiczne ;). Ferrari się cieszy, a Red Bull nie koniecznie. Chociaż pożegnanie z ich pupilem było bardzo ładne. Sami zobaczcie. 

Red Bull Facebook 
teandkimi.tumblr.com

Co do samego Sebastiana - Baba podziwia jego decyzję. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wybrałby Ferrari w tej chwili. A Vettel to zrobił. Chce się chłopak widać sprawdzić, spełnić swoje marzenie. Wiecie pewnie, że jego idolem jest Michael Schumacher. Wspomnienie starszego kolegi w czerwonym kombinezonie wygrywającego kolejne mistrzostwa pewnie młodemu Vettelowi zostało. 



www.ytools.com.br
grandprix247.com
Za marzeniami podążały też dzisiaj dwa Williamsy, a szczególnie Felipe Massa, którego za świetną jazdę, na podium nagrodzono pytaniem w typie 'jak się chłopie czujesz, kiedy ten tutaj, no gość obok ukradł ci mistrzostwo w 2008 roku?'. Głupota czy złośliwość? Felipe jednak, jak widać na załączonym obrazku sie nie przejął. Like a boss ;)

Felipe Massa Facebook

No to, drodzy Baby Czytelnicy - koniec sezonu, koniec notki. Do usłyszenia w marcu ;) Buziaki, a na deser - cos z cyklu 'przeżyjmy to jeszcze raz' ;) 

PS. Lewis zatrzymuje swój numer (44), bo jak sam stwierdził, że to zawsze był jego szczęsliwy numer. to przecież własnei z nim pierwszy raz został mistrzem. 
PS2. McLaren ogłosi swój skład nie wczesniej niż 1 grudnia. Trzymajcie więc kciuki, albo zbierajcie na Prozac i meliskę dla BWB.